12 grudnia 2011

Czerwień w każdej postaci - Essence - TE Vampire's Love - Lipstain 02 True Love

Dzisiaj przedostatni już post z cyklu Czerwień w każdej postaci (klik). Dzięki uprzejmości pewnej wizażanki udało mi się odkupić od niej czerwony lipstain marki Essence, z edycji limitowanej True Love, którego nie udało mi się zakupić osobiście.


Lipstain dostajemy w opakowaniu, które wyglądem przypomina standardowe błyszczyki - ciemna, nieprzeźroczysta tubka z aplikatorem w postaci gąbeczki, jaką zwykle mamy w błyszczykach. Taka forma aplikatora jest bardzo wygodna w użyciu jeśli chodzi o produkt, choć moim zdaniem wymaga trochę wprawy w aplikacji - jednak to kwestia formuły produktu, a nie opakowania.




Błyszczyk ma płynną formułę, ale nie za bardzo lejącą. Jednak aplikacja wymaga dość dużego skupienia i wprawionej ręki, przynajmniej w moim mniemaniu ;) Lipstain w momencie lekko barwi usta (a po kilku sekundach już na dłuższy czas), więc ciężko tutaj o poprawki i "dopieszczanie". Ja sama aplikuję go jak najstaranniej na obwodzie ust, a potem wypełniam środek niezbyt dużą ilością i zaciskam usta, aby rozprowadzić farbkę na ich powierzchni. Po kilkunastu sekundach lipstain zasycha, zostawiając na ustach bardzo intensywny kolor. Według mnie nia ma on matowego wykończenia (a błyszczącego tym bardziej nie) - wygląda po prostu jakby nasze usta miały baaardzo intensywny kolor z natury i nie były niczym pokryte. Zapach ciężko mi sprecyzować, po odkręceniu tubki jest taki szminkowo-owocowy, ale na ustach go nie czuć.




Kolor, jaki posiadam to 02 True Love. Jest to przepiękny, głęboki róż/czerwień, nieco malinowa. Trwałość jest imponująca. Tak jak pisałam, po kilkunastu sekundach pigment jakby wnika w strukturę ust i ścieranie go nic nie da. Wiadomo, kolor będzie nieco słabszy, ale nie zniknie tak łatwo z naszych ust ;) W czasie jedzenia czy picia kolor stopniowo znika z warg (trzeba uważać, ponieważ przy konturze ust nadal jest intensywny i może to dawać nieco brzydki efekt ust obrysowanych konturówką). Warto też dodać, że zaschnięty lipstain nie zostawia śladów na niczym (i nikim, co bardzo ucieszyło mojego Lubego ;) ). Efekt, jaki lipstain daje na ustach mnie zachwyca, jednak niestety nieco wysusza mi usta i mam potrzebę ciągłego ich oblizywania (lub po prostu nałożenia balsamu). Ale dla tego koloru warto pocierpieć ;)

Co: Essence, TE Vampire's Love, Lipstain 02 True Love
Ile: 8,5 ml / 8,99 zł
Jak: 8,5/10

7 komentarzy:

  1. Ładnie się prezentuje na Twoich ustach ;) Dla mnie to chyba za żywy kolor i wyglądałąbym w nim za "wampirzo" :P

    OdpowiedzUsuń
  2. piękny, cud malina, dosłownie;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię go, mimo tego, że daje taki mocny kolor, a ja bladzioch jestem ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Też go mam i jestem bardzo zadowolona :) Wielkim plusem jest, że tak długo się utrzymuje, więc jest to dla mnie jeden z lepszych produktów tej limitowanki :)
    to-i-tamto.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Śliczny kolor! Ale ja nie mam odwagi aby stosować czerwienie na ustach, chyba jestem za blada do tego...

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam serdecznie do dzielenia się swoimi opiniami! :)Odpowiedzi na pytania zamieszczone w komentarzach będę zamieszczać pod tym samym postem!
Wszystkie reklamy oraz komentarze "zapraszające" będą usuwane.