26 kwietnia 2013

Decubal cz. IV - pielęgnacja dłoni i przesuszonej skóry ciała (w moim zastosowaniu - stóp ;))

Mam dla Was przedostatnią recenzję dotyczącą kosmetyków Decubal. Tym razem przyszła pora na krem do rąk oraz krem do bardzo suchych miejsc, który ja stosowałam jako krem do stóp. Obydwa produkty nawet polubiłam (choć krem do rąk mniej), ale nie zachwyciły mnie tak, jak kosmetyki recenzowane w poprzednich częściach.


Krem do rąk dostajemy w ładnej, czerwonej tubce mieszczącej 100ml produktu. Wg producenta głównym zadaniem kremu jest nawilżanie, zmiękczanie i ochron naszych dłoni. Krem ma dość gęsta konsystencję, w której wyczuwalne są jakby minimalne grudki. Kolor jest biały, z lekko żółtym zabarwieniem.


Co do działania, byłam zadowolona, ale spodziewałam się więcej - krem nawilżał dłonie, ale nie robił tego w sposób piorunujący i w sumie porównałabym go do wielu drogeryjnych kremów, jeśli chodzi o nawilżanie. Krem przede wszystkim natłuszczał dłonie i to w znacznym stopniu - z tyłu opakowania możemy przeczytać, że 36% kremu to substancje tłuszczowe i daje się to wyraźnie wyczuć. Używałam kremu na noc, bo w ciągu dnia poziom tłustości nie pozwalałby mi normalnie funkcjonować. Nawet przed snem momentami to przeszkadzało, bo mimo długiego wmasowywania kremu w dłonie, krem i tak zostawiał tłustą warstwę.


No i ostatnia sprawa - producent znów obiecuje nam kosmetyk bezzapachowy. Moim zdaniem bezzapachowy a bez substancji zapachowych to dwie różne sprawy i producent powinien o tym pamiętać, bowiem wg mnie ten krem lekko śmierdzi. Może nie jest to jakiś odór, ale na pewno nie jest to przyjemny, kremowy zapach. Zapach bardzo mnie drażnił, w duecie z tłustością sprawił, że 1/3 kremu, jaka mi pozostała, oddałam Mamie.


Drugi krem, o jakim chcę napisać, to Intensive cream, czyli intensywnie odżywczy i regenerujący krem do skóry suchej i atopowej. Decubal zasypał mnie wszelkimi kremami, więc dla tego znalazłam specjalne zastosowanie - jako kremu do stóp, ponieważ w okresie stosowania na szczęście nie miałam większych problemów z suchością kolan czy łokci (którym wystarczał recenzowany już clinic cream), stopy natomiast były bardzo wdzięczne za dodatkową porcję nawilżenia.


Krem jest w sumie dość podobny do brata do rąk. Ma biały kolor i bardzo gęstą konsystencję - tak gęstą, że czasami musiałam włożyć sporo siły, żeby wydobyć go z tubki :P (która notabene ma także 100ml). Wmasowywałam go w stopy przed snem, na które potem zakładałam skarpetki. Krem zostawia również tłustawą warstwę, ale skarpetki po nocy nie kleją się jakoś do stóp, jak to czasami bywa :P. Krem bardzo dobrze nawilżał i zmiękczał moje stopy, więc byłam z niego zadowolona. Myślę, że z pewnością będzie się dobrze spisywał przy stosowaniu na inne przesuszone części ciała.


PS: W weekend majowy możecie się spodziewać luźniejszych, niekoniecznie kosmetycznych postów :).

14 komentarzy:

  1. pal licho, że ciężko się rozprowadza, byle działał;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda ;) Krem do rąk niestety u mnie działa bez fajerwerków, za to ten drugi spisuje się bardzo dobrze :)

      Usuń
  2. nie znam, i nawet w sklepach go nie spotkałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba szukać w aptekach, ale dopiero się pojawiają, z tego co wiem i czasem ciężko je dostać.

      Usuń
  3. Zapach pozostawia wiele do życzenia, to fakt.
    Ale działanie jest świetne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie działał dobrze, ale bez fajerwerków. Ale ogóle Decubal mnie całościowo bardzo pozytywnie zaskoczył ;)

      Usuń
  4. Ten drugi krem mnie ciekawi :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Myślę,że na moje suche,popękane pięty byłby idealny :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie miałam jeszcze do czynienia z tą marką :)

    OdpowiedzUsuń
  7. używam od niedawna, jak na razie oceniam na najlepszy jaki dotąd stosowałam ;)

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam serdecznie do dzielenia się swoimi opiniami! :)Odpowiedzi na pytania zamieszczone w komentarzach będę zamieszczać pod tym samym postem!
Wszystkie reklamy oraz komentarze "zapraszające" będą usuwane.