Dziś kolejna, trzecia z pięciu planowanych recenzji kosmetyków Decubal. Kolejna recenzja i kolejne pozytywne zaskoczenie, naprawdę aż się dziwię, że z 11 kosmetyków, które otrzymałam do testów, właściwie każdy jeden się świetnie spisywał.
Zacznę od kosmetyku, który mnie bardzo zaskoczył - Decubal Clinic Cream, czyli odżywczy i nawilżający krem do skóry suchej i atopowej. Krem dostajemy w ładnej, dużej tubie (bo ciężko nazwać to tubką :P) mieszczącej 250ml produktu.
Krem ma biały kolor i dość gęstą, treściwą konsystencję. Producent mówi, że to krem, który możemy stosować "od stóp do głów" i ma rację. Do twarzy tego kremu nie stosowałam, za to już "od stóp do szyi" - owszem.
Przyznaję, akurat jeśli chodzi moje "ciało" jako takie, czyli od głowy w dół, raczej nie mam skóry atopowej, za to miejscami bywa mocno przesuszona. Na początku mojej przygody z pielęgnacją, aby w ogóle zmobilizować się do balsamowania, kosmetyk musiał dla mnie przede wszystkim pachnieć i w sumie nadal tak jest - uwielbiam wszystkie "jedzeniowe" zapachy balsamów do ciała i takie królują w mojej łazience. Jakież było moje zaskoczenie, gdy po kolejnych wyjściach spod prysznica czy z wanny, zamiast sięgnąć po kuszący czekoladowy balsam do ciała, wolałam sięgnąć po (znów w teorii) bezzapachowy krem Decubal. Dlaczego?
Bo ten krem NAWILŻA! I to nawilża jak diabli, w porównaniu do "niby-nawilżających" produktów drogeryjnych (do tej pory myślałam, że i one nawilżają, ale chyba po prostu brakowało mi porównania). Zapach, mimo zapewnień producenta krem ma, i to średnio przyjemny, raczej obojętny, ale bardzo szybko się ulatnia. Za to skóra po użyciu tego balsamu jest po prostu cudowna - nawilżona, aksamitna, mięciutka, sprężysta, odżywiona, ukojona... po prostu raj. Nigdy nie sądziłam, że będę w stanie jasno określić czy dany produkt naprawdę nawilża, ale po przetestowaniu tego kosmetyku mogę powiedzieć jedno - ten krem nawilża. Co do innych, stosowanych przeze mnie, już nie jestem taka pewna.
Kolejnym kosmetykiem, który zaliczyłam do "cielesnej" kategorii jest Decubal Anti-Itch Gel - łagodzący i kojący żel przeznaczony do skóry podrażnionej. Dostajemy go w zmatowionej, przeźroczystej tubce o pojemności 100ml. Jak nazwa wskazuje, jest to żel o przeźroczystym kolorze, który przy rozprowadzaniu dość szybko się wchłania i staje się lekko wodnisty - nie tak, jak niekiedy inne żele - klejący.
Prawdę mówiąc, ze wszystkich otrzymanych kosmetyków, ten był dla mnie największą zagadką i nie za bardzo wiedziałam, jak się do niego zabrać... Jest to moim zdaniem zdecydowanie żel "do zadań specjalnych". Na szczęście nie miałam ich zbyt wiele w ostatnim czasie, jednak byłam ciekawa jego działania, więc musiałam kombinować ;). Przetestowałam żel na mocno podrażnionej, wysuszonej i obtartej skórze Narzeczonego, na swoich łydkach po goleniu i na swoim nosie podczas kilkudniowego, uciążliwego kataru. Efekty? Za każdym razem takie same, czyli: zero pieczenia, nawilżenie i natychmiastowa ulga. Żel jest bezzapachowy i tym razem naprawdę tak jest ;). Wydaje mi się, że będzie genialny np. na poparzenia słoneczne, więc w sam raz do wakacyjnej apteczki.
żel będzie idealny na lato :)
OdpowiedzUsuńBardzo fajny blog podoba mi się :)
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie , może tez Ci się spodoba :)
http://kosmetyki-avon1.blogspot.com/
Pozdrawiam :)
jak miło się czyta takie pozytywne recenzje! Tym bardziej, że dziś zakwalifikowałam się do testów właśnie kosmetyków Decubal i teraz jeszcze bardziej nie mogę się ich doczekać! ;)
OdpowiedzUsuńJuż go zdenkowałam.
OdpowiedzUsuńBył świetny!
Chyba się w niego zaopatrzę, bo jako osoba z niefajną chorobą skórną musze się nawilżać i nawilżac :)
OdpowiedzUsuńŻel z pewnością przyda się latem po kontakcie z pierwszymi promieniami słonecznymi, a ten krem z przyjemnością bym wypróbowała ;) z moją mega wysuszoną skórą świetnie by sobie poradził ;) żałuję, że nie miałam okazji testować kosmetyków tejże firmy :(
OdpowiedzUsuń