27 września 2013

Top coat Seche Vite + Seche Vite Restore - mój must-have w kwestii manicure!

Na moim blogu zdecydowanie brakuje kolorówki, muszę zacząć to nadrabiać, bo właśnie takie posty lubię najbardziej! ;) Tymczasem post o moim prawie-kolorówkowym ulubieńcu, produkcie iście kultowym, a mianowicie - Seche Vite, czyli niezawodny topcoat przyspieszający wysychanie lakieru.

Zanim natknęłam się na SV, stosowałam topcoat Sally Hansen Dries Instantly, jednak zanim zdążyłam napisać jego recenzję, produkt zniknął z Allegro i nie wiem, czy nie został całkowicie wycofany, więc pisanie recenzji uznałam za mijanie się z celem. Ponieważ nie mogłam już dostać tego topcoatu, zdecydowałam się kupić kultowy Seche Vite. I nie żałuję!


Ja fanką Seche Vite na pewno zostanę. U mnie nie powodował ściągania lakieru, wymagał tylko precyzji przy nakładaniu - przy linii skórek topcoat musiał sięgać "za" lakier, a zarówno lakier, jak i topcoat nakładałam "na zakładkę". Zazwyczaj malowałam 1 warstwę odżywki, po jej wyschnięciu 1 warstwę lakieru, której dawałam czas na wyschnięcie w 90%, na to druga warstwa i niemal od razu Seche Vite (dość grubą warstwą). Efekt? Po kilku minutach lakier jest już nie do uszkodzenia, choć np.wkładać jeansy bym się troszkę bała, ale po kilkunastu już naprawdę nic nie jest w stanie go uszkodzić.

Topcoat pozostawia na paznokciach piękną, lśniącą taflę - wiele razy dostawałam pytanie, czy mam naturalne czy żelowe paznokcie. U mnie też znacznie przedłużał trwałość lakieru - zero odprysków, końcówki też prawie się nie ścierały (malowanie na zakładkę!). Nawet przy zmywaniu lakieru idzie bardziej opornie - zmywacz potrzebuje chwili, żeby rozpuścić warstwę SV i przebić się do koloru.


Pędzelek jest dość standardowy, okrągły w przekroju i wygodnie nakłada mi się nim topcoat. Jak pisałam, ja go raczej nie szczędziłam i nakładałam dość grubą warstwą, bardziej, żeby sam "rozlał" się po lakierze, niż żebym ja musiała go na siłę manewrować pędzelkiem. Buteleczka 14ml wystarczyła mi na ok. 2-3 miesiące stosowania ok. 2 razy w tygodniu.


Ja razem z SV kupiłam od razu Seche Vite Restore, który jest niesamowicie wydajny. Jak większość wie, SV lubi z czasem zgęstnieć. U mnie zgęstniał, gdy w opakowaniu zostało ok. 1/3 produktu. Dodałam wtedy jedną pipetkę SV Restore, "poturlałam" chwilę w dłoniach i SV od razu wrócił do starej formy, nie zmieniając właściwości.

Teraz stosuję równie słynny, czerwony Sally Hansen Insta-Dri, którego recenzję być może również opublikuję. Jednak u mnie zdecydowanie wygrywa Seche Vite i na pewno będę do niego wracać. Insta-Dri jest bardzo dobry, ale to jednak nie to samo ;).

45 komentarzy:

  1. uwielbiam Sesch - jest wg mnie zdecydowanie lepszy niż np. Essie Good to go! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Essie nie stosowałam, ale nie czuję takiej potrzeby, Seche jest tańszy i jak dla mnie w sumie idealny ;)

      Usuń
  2. To jest moje must have również ! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Duet idealny ;) SV już zużywam kolejną buteleczkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja najchętniej zużyłabym już Insta-Dri, żeby móc wrócić do Seche ;)

      Usuń
  4. Seche nie miałam, ale Poshe uwielbiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poshe nie miałam, ale może kiedyś przetestuję :)

      Usuń
  5. Ja polecam Ci wypróbować top Essie. Cenowo jest troszeczkę droższy od tego, który ty polecasz, ale działanie ma świetne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie całkowicie wystarcza Seche Vite, a nie lubię przepłacać, więc na razie nie mam w planach Essie, chyba, że nadarzy się jakaś super promocja ;) Ale dziękuję bardzo za polecenie.

      Usuń
  6. SV mam na swojej liście, na pewno kiedyś u mnie zagości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam gorąco! :) To mój ideał :)

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. Warto dać się w końcu skusić, nie będziesz żałować :D

      Usuń
  8. ja tam wolę Sally, seche trafił mi się jakiś felerny i już nie chcę więcej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może po prostu miałaś wyjątkowego pecha? Ale dobrze, że Sally się u Ciebie sprawdza :) Ja niby nie mam na co narzekać, ale jednak coś mi w nim nie odpowiada...

      Usuń
  9. Ja nie używam topów :) Mam średnie wspomnienia z używania good to go i jakoś mnie nie ciągnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, ja nie wyobrażam sobie bez nich życia! :D Malowanie paznokci zajmowałoby conajmniej dwa razy tyle czasu ;)

      Usuń
  10. Ja mam teraz SV ale jak dla mnie to to samo co Insta Dri. Obydwa lubie ale wydaje mi sie ze SV bardziej sciaga lakier a Insta mniej nablyszcza. Cena dla mnie taka sama. Nastepnym razem kupie Insta bo latwiej dostepny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie one się różnią, Insta-Dri ma bardziej lejącą formułę i ładnie nabłyszcza, ale jednak SV daje bardziej żelowy efekt i da się go grubiej nałożyć, co mnie osobiście bardziej się podoba ;) No i SV u mnie minimalnie szybciej wysusza.

      Usuń
  11. A ja ostatnio kupiłam ten SH Insta Dri i będę go testować :) Do tej pory używałam spray z Avonu i też go lubiłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Insta-Dri jest super, ale jednak wolę SV :)

      Usuń
  12. O tak! Seche Vite to genialny produkt. Używam go od dawna i nie wyobrażam sobie bez niego mani :-). Dobrze, że zakupiłaś Restore, przyda się :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam go :) A Restore też się przydaje, to fakt, ale na szczęście nie za często ;)

      Usuń
  13. Nie miałam, ale aktualnie używam Sally Hansen i nie szukam niczego innego ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. wysuszacz to bardzo przydatny produkt ;) seche kiedyś na pewno przetestuję a teraz używam niezawodnego nyc Turbo Dry Top Caoat ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego NYC Turbo nie używałam, ale kto wie, może kiedyś... :)

      Usuń
  15. Odpowiedzi
    1. Polecam polować na jakieś promocje w Super-Pharm lub Rossmannie :) Ja swój kupiłam na promocji w SP za 18zł.

      Usuń
  16. Ja ostatnio zastanawialam sie nad tym: http://www.bol.com/nl/p/sensationail-starterkit-scarlet-red/9200000011433919/, bo moja zdolnosc dbania o paznokcie jest prawie zerowa. Zreszta, przy takich pracach i moim machaniu rekami trudno miec w ogole jakiekolwiek paznokcie, haha. Ale dobrze, ze zwrocilasz mi uwage, ze istnieje cos takiego jak "wysuszacz", bo nigdy sie za tym nie rozgladalam. Ohoho, dobrze, ze ide dzisiaj na zakupy. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wysuszacz jest rewolucyjny jak dla mnie ;)
      A zestaw do hybryd to też bardzo fajne rozwiązanie, szczególnie jeśli przy Twojej pracy trwałość lakieru jest znikoma... mnie samą kusi taki zestaw, ale z drugiej strony, lubię zmieniać kolor co najmniej 2 razy w tygodniu, więc taki zakup trochę mija się z celem... :P

      Usuń
    2. Kupilam z essence, bo w sumie na to stoisko kieruje sie najczesciej - zakochalam sie w tuszach i jestem bezglednie im wierna (wow, nie podejrzewalam sie o to) - tanio, ladnie i ogromny wybor. Ale... dziala! Wczoraj walnelam kilka warstw (bo nie wiem co to umiar) i okazuje sie, ze ladnie sobie z tym ten wysuszacz radzi. Zazwyczaj kilka warstw jakiegokolwiek lakieru bylo pomocne w zdrapywaniu go pozniej. ;)

      Mile jest zmienianie koloru czesto, wiem. :D Z drugiej strony, zestaw wydaje mi sie praktyczniejszy odrobine, bo doswiadczenie mowi mi, ze pewnego dnia stwierdzilabym z pewnoscia, ze juz mi sie nie chce, ze potem, ze jutro, ze "a tam, tylko troche sie zdarl, dzisiaj malowac nie musze...". Ale jak na razie zostane przy czerwieni i tc. Jednak mozna niektore sprawy ulatwic, ach :)

      Usuń
    3. Ja Essence też szalenie lubię, choć ostatnimi czasy jakoś rzadziej tam zaglądam, ale może po prostu dlatego, że rzadziej kupuję kosmetyki kolorowe ;)
      Co prawda top-coatów z Essence nigdy nie miałam, poza takimi kropelkami wysuszającymi, które dobrze działały, ale nie lubiłam ich stosować. Nie wiem czemu, ale nie mam do nich w 100% zaufania... ;)

      Hybrydy to jest dobre rozwiązanie, chyba u każdej kobiety pojawia się przynajmniej tymczasowy etap "nie chce mi się, paznokcie, pomalujcie się same" :D

      Usuń
  17. Ja obecnie zachwycam się Poshe, który sprawdza się rewelacyjnie ;) Seche Vite mam w planach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo dobrego o Poshe słyszałam, odrobinę zniechęca mnie cena... ale może kiedyś przy okazji jakichś zakupów online się na niego skuszę :)
      A przetestowanie SV bardzo polecam :)

      Usuń
  18. Ja nienawidzę w Seche Vite znacznego ściągania lakieru. Próbowałam się przekonać do tego topa, ale niestety nie mogę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie na szczęście ściąganie nie występuje, próbowałaś malować na zakładkę?

      Usuń
  19. ja tam się boję tego SV, bo w internetach krąży opinia, że jest bardzo szkodliwy dla zdrowia... :|

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, że to czysta chemia, ale nie sądzę, żeby coś, co nakładamy 2 razy w tygodniu na paznokcie mogło mieć wpływ na zdrowie całego organizmu ;)

      Usuń
  20. w SV uwielbiam połysk jaki daje i szybkość z jaką wysusza lakiery kolorowe/ niestety nie znalazłam na niego sposobu, aby nie obkurczał lakierów ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie sprawdza się malowanie na zakładkę i dbanie o to, żeby przy skórkach seche sięgał dalej, niż lakier.

      Usuń
  21. a czy macie coś co jest sprawdzonym produktem do przedłużania trwałości lakieru? Dużo piszę na komputerze i ścierają mi się końce. Manicure starcza mi na 1 dzień :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie Seche przedłuża też trwałość, szczegóły w recenzji ;)

      Usuń
  22. Mój ulubieniec wśród topów to zdecydowanie CND Vinylux. Seche się u mnie nie sprawdziło. Może i czas wysychania zadowalający, ale brzydko się ciągnął i okropnie śmierdział. CND wysycha u mnie w podobnym czasie.. no i smrodu nie ma :)

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam serdecznie do dzielenia się swoimi opiniami! :)Odpowiedzi na pytania zamieszczone w komentarzach będę zamieszczać pod tym samym postem!
Wszystkie reklamy oraz komentarze "zapraszające" będą usuwane.