15 lutego 2013

NOTD: Sugar High - China Glaze + kilka moich przemyśleń nt. Chinek i nie tylko :)

Ostatnio u którejś z Dziewczyn przeczytałam, że luty jest jednym z najgorszych miesięcy w roku, w parze z listopadem. Trochę mnie to zaskoczyło, bowiem dla mnie luty kojarzy się głównie z zimą, ale już powoli mijającą, z czekaniem na wiosnę i sporą ilością wolnego czasu ;). Pogoda za oknem jednak faktycznie bywa dość ponura, dlatego na przekór na moich paznokciach zagościł intensywny, soczysty róż - Sugar High od China Glaze.



Lakier kupiłam w grudniu, baaardzo długo dumając, który kolor z całej gamy Chinek wybrać. Jednak ostatnio wariacje na temat różu najczęściej goszczą na moich paznokciach, więc zdecydowałam się na ten kolor. Róż. Trochę szalony, ale dziewczęcy, trochę kiczowaty, ale mimo to w dobrym stylu, w jednym świetle rażący, w innym ciut zgaszony... Bardzo bliski typowemu barbie pink. Stwierdziłam, że na niebieskości-zieloności, brokatowe wykończenia czy inne odważne kolory trzeba mieć specyficzny nastrój, poza tym niebieskich typów w moim lakierowym kuferku nie brakuje, a ten lakier to będzie taki klasyk-nie- klasyk dobry na co dzień i nie tylko. Wykończenie, jak widać, kremowe, nieprecyzyjnie nałożony potrafi leciutko smużyć, ale gdy nabierze się wprawy i poświęci chwilę uwagi, problem znika.


Chinki w swojej kolekcji mam dwie, pierwszą nabyłam jesienią pytając Was o radę, co sobie kupić w ramach motywacyjnego systemu nagród ;). Wtedy wybrałam bardzo kobiecy i klasyczny zgaszony róż Fifth Avenue. Sugar High to druga Chinka w mojej kolekcji. Mimo, iż osobiście preferuję duże i płaskie pędzelki, długi i wąski pędzelek Chinek mi nie przeszkadza, można nim wygodnie i precyzyjnie nałożyć lakier, choć z pewnością taka aplikacja wymaga więcej uwagi niż przy szerokich pędzelkach (np. Essie). Lakiery mają dobrą trwałość (ale to kwestia bardzo indywidualna), ogromną gamę kolorystyczną i ogólnie jakoś do mnie przemawiają, poza tym na pewno sugestywnie działa fakt, że duuużo blogerek je poleca :).


O ile wydanie 35zł na lakiery Essie to dla mnie już za drogo, o tyle wydanie 20-25zł na Chinkę wydaje się w porządku. Wiem, że lakiery mają b. dobrą jakość, dużą pojemność i mi będą długo służyć. W dodatku staram się kupować właśnie dość klasyczne, uniwersalne kolory, które będą często gościć na moich paznokciach. Choć oczywiście China Glaze ma w swojej kolekcji kolory unikatowe, to jednak boję się wydawać na nie zbyt dużo pieniędzy w obawie, że zbyt szybko mi się znudzą i nie zużyję ich do końca ;). W kwestii lakierowych szaleństw i mody, wolę kupować tańsze lakiery, choć oczywiście są niektóre odcienie Essie, OPI czy China Glaze,  które są bardzo unikatowe i kiedyś chciałabym je mieć.


A wy stawiacie na tańsze marki, czy wolicie jednak lakiery "klasę wyższe" - China Glaze, OPI, Orly, Essie? Których firm lakiery kupujecie w ciemno, wiedząc, że Was nie zawiodą? Jacy są Wasi lakierowi ulubieńcy tych marek? :)



PS: Swoją drogą, nazwa lakieru jest idealna, nieprawdaż? ;)

63 komentarze:

  1. Śliczny i energetyczny :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię China Glaze za przystępną cenę, świetną jakość oraz różnorodność kolorów. Od nich mam mój numer, czyli Below Deck ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W grudniu właśnie najbardziej zastanawiałam się nad tym Sugar High a Below Deck, nie wiem nawet, czy to nie Ty mi go zaproponowałaś na fb :> Stwierdziłam, że zainwestuję w coś optymistycznego, już z myślą o wiośnie, a Below Deck mi się szalenie podoba i może kupię go na jesień 2013 :)

      Usuń
  3. Uwielbiam chinki za trwałość:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, wyróżniają się pod tym względem, choć ja z reguły i tak zmieniam lakier co jakieś 3 dni :)

      Usuń
  4. Całkiem ładny :-) Mam dwa lakiery China Glaze: Trendsetter i Life Preserver. Uwielbiam ich kolory, jakość i ogółem wszystko. Essie, Orly i OPI jeszcze nie mam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trendsetter to całkowicie nie mój kolor, nie lubię takiego odcienia zielonego w ogóle, a na paznokciach to już całkiem... ;) Za to Life Preserver wygląda fajnie, ale pomarańcz to też jednak nie do końca "mój" kolor, ale właśnie to w Chinkach jest fajne, że każdy znajdzie coś dla siebie :)

      Usuń
  5. nazwa idealnie oddaje kolor, który swoją drogą jest świetny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z nazwą trafili świetnie, zresztą, u nich to chyba standard ;)

      Usuń
  6. ja się ostatnio zakochałam w Chinkach - na razie mam dwie: Peace on earth i Little Drummer Boy, ale już rozglądam się za kolejnymi - nie umiem tylko wybrać koloru :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybieranie koloru z całego asortymentu Chinek to koszmar, ja wybierałam 3 dni i i tak po zamówieniu miałam jeszcze dylemat, czy na pewno dobry odcień w końcu wybrałam, bo najchętniej to przygarnęłabym z 30 :D
      Peace on earth to nie mój kolorek, za to Little Drummer Boy mi się podoba :)

      Usuń
  7. Śliczny ten róż! Ja mogłabym kupować lakiery w tym odcieniu i kupować;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kiedyś nosiłam dużo "odważniejszych" kolorów - niebieskości, brokaty, fiolety itp., a teraz to chyba sobie odbijam, bo najchętniej nosiłabym tylko róże i czerwienie (na te niestety muszę poczekać, aż odrośnie mi złamany paznokieć u prawej ręki, bo czerwień toleruję tylko na paznokciach idealnych ;)).

      Usuń
  8. Kojarzy mi się z cadillacami - jest piekny!:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe skojarzenie, nie myślałam o tym kolorze w ten sposób, ale po wygooglowaniu "pink cadillac" - faktycznie! :D

      Usuń
  9. kolor piękny :P ja z Chinkami dopiero zaczęłam swoją przygodę a najbardziej lubię Essie i chyba jeszcze nigdy mnie nie zawiodły :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam jeden Essie (Cute as a button), ale w spadku po koleżance i faktycznie, świetny lakier. Jednak żal mi wydawać na nie pieniądze w regularnej cenie, co prawda teraz trwa bardzo kusząca promocja w SP, ale niestety fundusze nie pozwalają mi na zakupy... Może przy następnej promocji w SP, bo z tego co zauważyłam, są one dość cykliczne, zaszaleję :)

      Usuń
    2. ja się staram kupować okazyjnie :)

      Usuń
    3. Tak zdecydowanie najbardziej się opłaca ;)

      Usuń
  10. Nie mam jeszcze żadnej 'chinki' ale kto wie, może się zdecyduje :)) ciekawy kolor:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, lakiery zdecydowanie zasłużyły na swoją dobrą renomę :) Tylko wybór odcienia do zakupu to istna katorga! ;)

      Usuń
  11. Kocham takie róże! Nie miałam nigdy żadnej Chinki, muszę to koniecznie zmienić, bo czuję, że coś mnie omija :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie warto wypróbować, tym bardziej, że spośród "lepszych" marek mają najniższą i najrozsądniejszą cenę :)

      Usuń
  12. bardzo ładny róż :)
    ja kupuję tanie lakiery - Golden Rose (najbardziej lubię serię Paris), Essence, ostatnio Avon i właściwie wszystkie długo się trzymają, dlatego nie mam potrzeby kupowania droższych

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam około 60 lakierów, a wśród nich tylko jeden Essie i 2 Chinki, więc też jak widać zdecydowanie stawiam na tańsze marki ;) Jednak od czasu do czasu lubię sobie kupić jakiś "lepszy" lakier, taka kobieca fanaberia ;). A serię Paris od GR baaardzo lubię, tak samo jak nową edycję lakierów Essence. Avonu jeszcze żadnego nie miałam, może to zmienię :)

      Usuń
  13. cukierzasty kolorek ale podoba mi się, czym jestem nieco zdziwiona, bo zazwyczaj unikam róży ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cukierzasty aż do bólu, ale ma w sobie to "coś" :) Taki na przekór, coś w stylu "jak róż, to po całości", nie żadne półśrodki, to chyba jego atut ;)

      Usuń
  14. Ale ładny i optymistyczny róż :) Mi luty kojarzy się podobnie jak Tobie :)
    Chociaż nie ukrywam, że jest jeszcze śnieżnie, ciemno i jakoś tak smutno...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, że w lutym często jednak dopada jakieś małe przesilenie... Ja jednak zawsze w lutym mam już myśl o wiośnie, z pewością jest lepszy od listopada - w listopadzie jest początek zimy i wizja kilku zimnych i ciemnych miesięcy przed nami, a w lutym dzień coraz dłuższy, śniegu jakoś coraz mniej, oczekiwanie na wiosnę sięga szczytu :)

      Usuń
  15. Takiego cukierka jeszcze nie mam! :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Kolor świetyn,ja szczerze wolę te najzwyklejsze lakiery,w sumie działają tak samo jak te za 100 zł :) Pozdrawiam i zapraszam do mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, i znakomita większość moich lakierów to te tańsze, ale dla kobiecej fanaberii czasami lubię sobie kupić coś "lepszego" ;)

      Usuń
  17. dziś mam na sobie identyczny lakier z Manhattanu na sobie ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie przepadam za rózem na paznokciach, ale ten wyjątkowo ładnie się prezentuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kiedyś też nie przepadałam, a teraz chyba sobie to rekompensuję, bo najchętniej nosiłabym tylko róż we wszystkich możliwych wariacjach odcieniowych ;)

      Usuń
  19. osobiście najbardziej lubię konsystencję i jakość OPI. to lakier z klasą. mam też w swojej kolekcji także i Essie i chineczki.ale zdecydowany faworyt to opi tym bardziej, że firma kupkosmetyk zajmująca się sprzedażą tych lakierów ma siedzibę w Łodzi. będąc na zakupach po prostu nie wiedziałam gdzie patrzeć i co kupić.. przeogromny wybór. poza tym co ciekawe.. fotki w necie nie oddają rzeczywistego koloru,co się okazało na miejscu. fakt że opi to koszt 40-50 zł, ale warto:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby w mojej okolicy był sklep stacjonarny oferujący OPI też pewnie bym się skusiła ;) Z OPI takim punktem na mojej wishliście jest "It's my year", nie wiem czemu, ale bardzo mi się ten lakier spodobał ze swatchy, a na żywo jest pewnie jeszcze piękniejszy. Jednak skoro 35zł na Essie to dla mnie za dużo, blisko 50zł za OPI to już na pewno, przynajmniej na razie, dla mnie granica nie do przeskoczenia ;) Z reguły nie lubię wydawać na lakiery więcej niż 10zł, chyba że właśnie kupuję już Chinkę, która stanowi póki co jedyny wyjątek.

      Usuń
  20. a gdzie kupujesz stacjonarnie china glaze ? Ja mam jedno Essie (Cute as a button - widzę że Ty też masz ten kolor :) ) a resztę taniutką z Wibo itp.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie kupuję stacjonarnie, kupuję w sklepie internetowym http://www.alphanailstylist.pl/ ;) Cute As A Button to chyba jeden najbardziej "kultowych" kolorów Essie, też go bardzo lubię :)

      Usuń
  21. Piękny i optymistyczny kolor :) Mi najbardziej do gustu przypadły lakiery Essie i szaleję za nimi odkąd tylko pojawiły się w PL. Za OPI nieco mniej, bo jednak ciągle jest to droższa marka, a nie lubię zamawiać z zagranicy, bo długo się czeka, jednak raz na jakiś czas na coś się skuszę :)


    A pierwszą sztukę China Glaze dopiero dorwałam w ręce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo optymistyczny, to fakt :)
      Z Essie mam jeden lakier i baaardzo go lubię, ogólnie to nie wiem, czy nie wolę Essiaków od Chinek, ale jednak te 10zł różnicy jest jak dla mnie wyczuwalne i to dość dużo... Ale jeśli uda mi się przyoszczędzić, to zaopatrzę się w kilka sztuk Essie w SP, jak znów będzie promocja (wiem, że teraz jest, ale funduszy brak :P).

      A jaki masz kolor tej pierwszej Chinki? :>

      Usuń
  22. róż jeszcze w klimacie walentynkowym!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh, faktycznie! ;) Co prawda nie był to mój zamiar, ale skoro tak wyszło, to jeszcze lepiej ;)

      Usuń
  23. Ja posiadam jeszcze intensywniejszy odcień różowego z chinek. Na paznokciach aż oślepia, muszę go kiedyś pokazać. Twój podoba mi się o wiele bardziej, bo na pewno byłabym go w stanie nosić dłużej niż jeden dzień jak to jest w przypadku tego mojego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe, Twój pewnie pochodzi z jakieś neonowej serii? :) Chętnie pooglądam swatche :)

      Usuń
    2. wiesz on ma wykończenie matowe i by zrobić z niego coś co porządnie wygląda trzeba użyć topu, kolor zdecydowanie nie mój, ale wybrał godla mnie szwagier i przyleciał z kanady, więc nie narzekam ;P

      Usuń
    3. Zawsze to Chinka, a kolor z Twojego opisu nie zapowiada się źle, ale wiadomo, nie każdy kolor jest dla każdego :)

      Usuń
  24. mam trzy chinki i chcę więcej ;P

    OdpowiedzUsuń
  25. Kocham China Glaze !!! To zdecydowanie moja ulubiona marka i jedyne lakiery za które jestem skłonna płacić więcej niż 10 czy 15 zł ;)
    Ja jednak kupuję je za granicą, po 10 sztuk od razu, wówczas wychodzą już z dostawą po jakieś 16 zł, więc całkiem przyjemnie.. Zbieram, zbieram, szukam faworytów i raz na jakiś czas robię sobie taki prezencik mały :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie by chyba głowa pękła z wyrzutów sumienia, jakbym naraz wybuliła na lakiery do paznokci 160zł :D Wiadomo, że w praktyce to czysta oszczędność, ale jednak jednorazowe wydanie takiej kwoty na lakiery to moim zdaniem krok dla odważnych :D

      Usuń
  26. uroczy kolor :> no i do tego chineczka więc musi być sukces :) ja uwielbiam chineczki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, byłaś jedną z tych, które nakłoniły mnie do zakupu pierwszej z nich ;) Masz swoje ulubienice? :>

      Usuń
  27. inwestuję w lepsze marki bo wiem że jak mnie najdzie ochota na pomalowanie to wyciągam z szufladki i chop siup, maluję. Te tańsze nie ma szans żeby były gotowe w każdej chwili.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OPI, Essie najczesciej, ze swojej strony mogę poweidziec, że ulubione to np. Opi Bubble Bath i Essie California Coral ;)))

      Usuń
    2. Hm, w sumie ja nie widzę aż takiej różnicy, tzn. niektóre z tych tańszych lakierów też są zawsze gotowe "na już" ;) Dziękuję za podrzucenie kolorków, przyjrzę się im :)

      Usuń

Zapraszam serdecznie do dzielenia się swoimi opiniami! :)Odpowiedzi na pytania zamieszczone w komentarzach będę zamieszczać pod tym samym postem!
Wszystkie reklamy oraz komentarze "zapraszające" będą usuwane.