13 marca 2014

Ślub tuż, tuż! Cz. 1 - najważniejsze i najwcześniejsze przygotowania

Dzisiaj mija dokładnie pół roku do mojego ślubu :). Część z Was jakiś czas temu stwierdziła, że chętnie poczyta o ślubnych poczynaniach, więc postanowiłam napisać krótką przydługawą historię co, kiedy i jak. Chciałam krótko, zwięźle i na temat, ale nie da się... ;). Dlatego też post ten pojawi się w dwóch częściach, idąc chronologicznie. Mam nadzieję, że może przyda się niektórym z Was :).

Styczeń 2013
Zaręczyny odbyły się 11 stycznia i stanowiły totalną niespodziankę :). Narzeczony wziął mnie na przetrzymanie, zgrabnie omijając wszystkie ważne grudniowe terminy: 6-ego Mikołajki, 13-ego naszą czwartą rocznicę związku, później Święta, Sylwestra, Nowy Rok... ;) W końcu przestałam czekać i wtedy bach, magiczne pytanie i moja odpowiedź: "tak"! Dla ciekawskich, pierścionek był tutaj.




Luty 2013
Był to czas spokojnego cieszenia się stanem narzeczeńskim (i niespokojnego urządzania mieszkania), a do tego powolnego zarodkowania myśli o ślubie. Przyznaję bez bicia, od dłuższego czasu myślałam o roku 2014 jako dobrym terminie na ślub - w wakacje, podczas przerwy między przedostatnim, a ostatnim rokiem studiów. Jako, że jestem osobą mającą małego świra na punkcie organizacji, nie chciałam, aby cokolwiek przeszkadzało nam w tym czasie, a już na pewno chciałam mieć ślub w bezpiecznym dystansie czasowym od spraw studenckich ;). Intuicja krzyczała: wrzesień! I na wrzesień też padło - lubię ten miesiąc, często wtedy czeka nas piękne babie lato, nie ma już morderczych upałów, ludzie nie uciekają na urlopy, a sam miesiąc ma w sobie magiczną literkę "R"... czego chcieć więcej? :)

Marzec 2013 
W marcu zrobiło się gorąco - zabrałam się za pierwsze, najpoważniejsze, plany. Narzeczony potulnie zgodził się zjawić danego dnia o danej godzinie i przysiąc mi, że zrobi wszystko, aby nasze małżeństwo było zgodne, szczęśliwe i trwałe... ale mało co więcej :D. Krótko mówiąc - organizacja spadła na mnie, samo wesele to zdecydowanie bardziej moje marzenie, niż Narzeczonego, który najchętniej wziąłby ślub i świętował w jak najmniejszym gronie. Wiedziałam, że zacznę od zespołu, bo ten mieliśmy wybrany po weselu naszych przyjaciół. Ten jeden wielki problem spadł nam z głowy, bo zespołem byliśmy po weselu zachwyceni, stwierdziłam ten, albo żaden ;). W pierwszej połowie marca skontaktowałam się z zespołem, który już miał zajętą pierwszą sobotę września, czyli 6-ty września, więc dla nas została magiczna trzynastka :). Tak został wybrany nasz dzień ślubu - 13.09.2014r.

Zaczęłam też wysyłać zapytania do fotografów, kamerzystów i niektórych lokali. Ceny nieraz zwalały z nóg i mam jedną radę, dotycząca wszystkich usługodawców: nie przejmujcie się dystansem! Często usługodawcy z dużych miast wyceniają się o wiele drożej, niż świadczący usługi tej samej jakości w innych miastach. Nie spotkałam się z naprawdę przystępną ceną za dobrą jakość usługi w przypadku Krakowa. Ostatecznie, mimo, iż ślub odbywa się w Krakowie, nam o wiele bardziej opłacało się brać usługodawców z innych miast. Zespół mamy spod Krosna, podobnie jak panią fotograf (która "oficjalnie" działa na ternie Kraków-Krosno), kamerzysta natomiast przyjedzie do nas aż spod Łodzi, aczkolwiek też na stronie informuje o tym, iż zakres jego działalności obejmuje Kraków.

Po zespole, przyszła pora na kamerzystę. Wiedziałam, że chcę mieć ten dzień uwieczniony, ale nie znoszę trzygodzinnych tasiemców z gołąbkami i obrączkami w intro, oraz Beatą Kozidrak w tle. Ceny za dobry film, kręcony lustrzankami potrafią naprawdę zwalić z nóg. Dzięki poszukiwaniu rekomendacji na jednym z lokalnych internetowych for ślubnych, znalazłam namiary na Pana Kamerzystę (i tak też nazywa się jego firma ;)). Estetyczna strona internetowa, piękne teledyski, kręcenie lustrzankami przez dwóch(!) operatorów, dobrze dobrane tło muzyczne, dobrze skomponowane teledyski wplecione w całość nagrania... przepadłam. Na szczęście podana przez niego cena była w zasięgu naszych możliwości i była mocno konkurencyjna względem innych kamerzystów-lustrzankowców. 19 marca, czyli na półtora roku przed ślubem, Pan Kamerzysta miał już zarezerwowany nasz termin! Na szczęście para, która dokonała rezerwacji, nie dała mu znać do wyznaczonego terminu i termin przeszedł na nas. Nie posiadałam się z radości, bo nie mam pojęcia, kogo wybralibyśmy, gdyby z tym usługodawcą nie wyszło. Nawet mój Narzeczony, wielki antyfan filmów weselnych, stwierdził, że taki film z wesela jak najbardziej chciałby mieć. 14 kwietnia podpisaliśmy naszą pierwszą umowę :). W połowie marca wybrałam również już fotograf, która zarezerwowała dla nas termin.



Kwiecień-czerwiec 2013
Pod koniec kwietnia podpisaliśmy umowę z zespołem. Kolejny krok do przodu! Okres wiosenno-letni to był dość ciężki czas poszukiwania sali na wesele... zależało nam na ładnej okolicy, dobrym jedzeniu, niewygórowanej cenie i dobrym układzie wnętrza. Wcale nie było tak łatwo, a największą przeszkodą okazała się... liczba gości. Celujemy w wesele na 60-80 osób i to chyba najgorsza grupa, jaką można sobie wybrać na wesele :P. 80% sal było za dużych (wesela od 100 osób w górę) lub za małych (do 40-50 osób). Tyle samo miało problem z salą samą w sobie - koniecznie chcieliśmy salę taneczną i konsumpcyjną połączone, a nie w osobnych pomieszczeniach. Do tego byliśmy na "nie" jeśli chodzi o wszelkie kolumny, które stanowią plagę wielu sal. Chodziliśmy, jeździliśmy, pytaliśmy... naprawdę było ciężko. Wiele sal miało też kryteria, że wynajmą nam salę, jeśli niezależnie od liczby gości zapłacimy np. za 80 osób. Już prawie się poddaliśmy, aż moi rodzice wynaleźli jedną z restauracji znajdującą się w bardzo fajnej okolicy, trochę na uboczu. Sala może nie powala na kolana estetyką, ale jest ładna. Restauracja słynie z bardzo dobrego jedzenia, ma duży zadaszony taras, ogródek i znajduje się tuż nad Wisłą. Cena przystępna, manager sympatyczny. W dodatku w tym samym budynku można wynająć pokoje, które na pewno przydadzą się dla kilku gości z miasta Narzeczonego - dla tych, którzy będą chcieli zostać, inni wrócą wynajętym autokarem po zakończonym weselu.


Lipiec 2013
Na początku lipca spotkaliśmy się na kawie z Panią Fotograf - Jasny Kadr - w celu podpisania umowy. Przyznam, że jej zdjęcia skradły mi serce, jak mało które. Po prostu to jest to "coś". Mają cudowny klimat, Pani Sylwia ma talent do łapania tych najlepszych smaczków, momentów i spojrzeń. I w dodatku znowu bardzo dobrze wpasowała się w nasz budżet. Bardzo miło się nam rozmawiało i już nie mogę doczekać się efektów współpracy! W lipcu podpisaliśmy także umowę z managerem restauracji.

To be continued, czyli ciąg dalszy nastąpi...
Tutaj zakończę mojego tasiemca :). Część drugą, która pokaże się jutro, rozpocznę opisem poszukiwań mojej sukni ślubnej... :).

49 komentarzy:

  1. Fajnie, że postanowiłaś to wszystko opisać :) Zabieram się zorganizowanie własnego, ale brak mi jeszcze pomysłu. Czekam na kolejne części.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolejna część już napisana, więc na 100% pojawi się jutro :)
      Powodzenia w organizacji, najgorzej jest zacząć! I nie ukrywam, najwięcej nerwów jest z fotografami chyba... jak to się załatwi to potem już coraz bardziej z górki ;) A macie już datę wybraną? :)

      Usuń
  2. W czerwcu minie rok od mojego ślubu :) ale i tak z chęcią poczytam o Twoich, Waszych przygotowaniach :) życzę powodzenia

    OdpowiedzUsuń
  3. O suknia! Na to czekam ;) Nie planuję ślubu, ale warto poczytać o czyichś doświadczeniach. A Ty swoje opisujesz w bardzo ciekawy sposób.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czekam na opis poszukiwań sukni! Zwłaszcza zakończonych takim efektem!

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratulacje... Ślub to piekny dzien w życiu. Moja mała rada umownie sie na sesje przedslubna żeby nie stresowac sie przed obiektywem i przy okazji zobaczyć jakie fotki robi fotograf jak razem potraficie współpracować...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo bym chciała, ale niestety, finanse to finanse i po prostu nie chcemy generować dodatkowych kosztów ;)

      Usuń
  6. Fajnie to wszystko opisałaś :) Ja z narzeczonym planujemy wesele na sierpień przyszłego roku, ale nie mamy nic załatwione. Do tego narzeczony oddala się na dłuższy czas i ciężko będzie organizować na odległość, szczególnie, że do tej pory nie mogliśmy znaleźć nic co by nam odopowiadało. Nawet zastanawialiśmy się nad wynajęciem wedding plannera do pomocy...

    Wybraliście super panią fotograf, zdjęcia, które robi są przepiękne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli zależy Wam na dobrych usługodawcach to niestety trzeba się pospieszyć, bo sierpniowe terminy mają największe wzięcie... wedding planer to bardzo dobre, ale niestety kosztowne rozwiązanie.

      Dziękuję za komplement odnośnie fotograf! :)

      Usuń
  7. Skorzystaj z tego dnia na 150% . Ja bardzo żałuję, że moje wesele tak szybko minęło, bo wszystko wyszło idealnie, idealny zespół, idealna ekipa filmowa (jak na sali jest 3 kamerzystów i jeden fotograf to czułam się jak gwiazda filmowa ;) )i idealni gości a przez to super zabawa. Aż żal, że nie można jeszcze raz tego przeżyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki mam plan! Już teraz wiem, że to minie błyskawicznie i trochę się tego boję... ;) Zostaną za to cudne wspomnienia, to na pewno :)

      Usuń
    2. Oj tak, a jesli kamerzysta i fotograf zrobią wszystko okej, to będzię się chciało wspominać co rusz :) My po około 5 miesiącach dostaliśmy film i przez ten czas emocje trochę opadły, film dotarł do nas równo w Walentynki ;) a po obejrzeniu aż się płakać chciało, że ten dzień i noc już minęły :)

      Usuń
    3. Mam nadzieję, że nasz film dotrze do nas wcześniej! :P Ale szczerze... już się nie mogę doczekać nie tylko samego ślubu, ale i właśnie oglądania po raz pierwszy zdjęć czy filmu... :)

      Usuń
  8. jezeli to nie tajemnica, jaki koszt jest tego kamerzysty? sama mam miec za 5 miesiecy slub, ciagle zastanawiam sie czy w budzecie sie zamkne, ja rowniez wybralam kamerzyste ktory kreci lustrzanka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja płacę 2600zł z dojazdem ;) 2 operatorów w cenie, 2-3h dynamicznie zmontowanego filmu i ok. 5 teledysków.

      Usuń
    2. to rzeczywiscie super oferta, szkoda ze nie znalazlam tego kamerzysty, bo ja niestety place drozej

      Usuń
    3. No ceny ma bardzo konkurencyjne, ale dlatego też bardzo ciężko o terminy... miałam mega szczęście ;)

      Usuń
  9. Biorę ślub(tzn.bierzemy;)) chwilę przed Tobą, bo w sierpniu. Chętnie poczytam o tym co masz załatwione itp. Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło widzieć kolejną PM-kę! Powodzenia :) Jutro pojawi się drugi post z tej serii, a więcej na ten temat pewnie już po fakcie, jak będę mogła oficjalnie ujawniać szczegóły :D (na razie chcę zachować jak największą niespodziankę dla gości i Narzeczonego, a oni odwiedzają bloga :)).

      Usuń
  10. Dobrze tak poczytać o cudzych doświadczeniach, żeby wiedzieć czego się spodziewać :) Czekam z niecierpliwością na drugą część :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się podoba :) Druga część już za chwilę na blogu!

      Usuń
  11. U mnie wszelkie przygotowania rozpoczęły się tak naprawdę w połowie stycznia, a w maju mam ślub ;) Z tym, że u nas nie będzie typowego wesela, także zespół i kamerzysta nam odpada, a że mój TŻ siedzi w środowisku fotograficznym, więc fotografa mieliśmy zaklepanego. Poza tym wszystko (formalności u księdza, sala, USC, zamówienie sukni i garnituru, samochód, menu, zaproszenia, etc.) udało nam się już załatwić, także da się ogarnąć temat w miarę szybko ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że da się to wszystko o wiele szybciej załatwić :) Ale fakt, że zaklepany fotograf, brak zespołu i kamerzysty przyspiesza wszystko o jakiś rok :D Bo jednak na terminy u dobrego usługodawcy czeka się czasem i 2 lata, półtora roku to w zasadzie standard...

      Usuń
    2. Ojj tak, zgadzam się! Ja miałam już ogromny problem żeby zgrać wszystkich w jednym dniu 18 miesięcy przed - o tyle dobrze, że nie było problemu z kościołem :D

      Usuń
    3. Dokładnie, terminy powalają... jak na początku marca kamerzysta miał już zajęty nasz termin na 18 miesięcy później to byłam w lekkim szoku :D A wszyscy wokół patrzyli na mnie z powątpiewaniem, że już w ogóle cokolwiek organizuję, ech ;) Ten biznes ślubny się strasznie nakręca z tymi termianmi, niedługo ślub planowany 3 lata wcześniej to będzie standard.

      Usuń
    4. Tu macie 100% racji, wszystko zależy też od sali, u mnie w niektórych lokalach najwcześniejsze wolne terminy to 2017 rok :P Także jeśli ktoś ma ścisłą wizję tego dnia i chce mieć idealnie tak, jak sobie ustalił, trzeba zabrać się za przygotowania dużo wcześniej niż ja ;)

      Usuń
    5. 3 lata w przód to masakra :D Ja na szczęście z salą miałam spokój i mogłam szukać na spokojnie, ale to chyba ze względu na nietypową ilość gości ;)

      Usuń
  12. Pamiętam swoje przygotowania do ślubu. Oj było ciężko momentami. Ale było warto, bo wesele się udało :) Tobie życzę tego samego! Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  13. Cieszę się, że postanowiłaś to opisać, będę miała kolejne źródło inspiracji :) Ślub mamy zaplanowany na sierpień przyszłego roku. Załatwiliśmy salę i uzgodniliśmy wszystko z księdzem. Fotografa, kamerzystę i dja mamy wybranych, w najbliższych dniach będziemy podpisywać umowy. Zdecydowaliśmy się już nawet na obrączki, ale myślmy jeszcze nad grawerem. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się bardzo, że post Ci się przyda! :) Super, że już podpisujecie umowy, jak to załatwicie to będzie najważniejsze z głowy i dalej już będzie powolne planowanie :) Za to bardzo wcześnie na obrączki, ale jak jesteście pewni - czemu nie? :) My co do graweru lecimy w klasykę i będą to nasze imiona z datą ślubu :)

      Usuń
    2. Na tagach ślubnych dostaliśmy zniżkę -15% na obrączki i nie byłabym sobą gdybym się tym nie zainteresowała. Okazało się, że ten złotnik jest z mojej wioski, więc tym bardziej chciałam się spotkać i pooglądać je z bliska. Znaleźliśmy model, który się nam podoba i stwierdziliśmy, że skoro teraz złoto jest tanie i w dodatku mamy zniżkę, to zamawiamy :)

      Usuń
  14. My w TŻ jesteśmy na początku drogi i chociaż do ślubu jeszcze "sporo" czasu bo aż 17 miesięcy to termin w kościele, sala, zespół i fotograf pozałatwiani - dziś jedziemy podpisać umowę z tym ostatnim, w przyszły weekend salę więc mogę być spokojniejsza bo co najważniejsze to mam z głowy jednak nie powiem ile ja się nerwów nabawiłam przy tym ! :D Straszna panikara ze mnie i wszystko chciałabym na już :P Pytając wszystkich to praktycznie już nigdzie nie było terminów - oprócz kościoła - a zgranie wszystkich organów ze sobą graniczyło z cudem ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fotograf i kamerzysta to oczywiście jedność ^^ żebym miała mniej stresu ;P

      Usuń
    2. Super, czyli kiedy dokładnie ślubujecie? :) Jak macie najważniejsze umowy podpisane to teraz już można powoli, powolutku ogarniać kolejne sprawy :) Ja mam tak samo jak Ty i załatwianie tych najważniejszych i pierwszych rzeczy kosztowało mnie wiele stresów :D
      Zawsze mnie też ciekawiło jak wygląda praca takiego "2w1" - fotografa i kamerzysty :)

      Usuń
    3. 1 sierpnia 2015 - jak o tym pomyślę już mam ciarki ! :D wczoraj właśnie podpisaliśmy pierwszą umowę ;P Fotograf i kamerzysta w jednym to dwie osoby tyle tylko że w jednym "zakładzie" dwie usługi - zwariowałabym gdybym miała szukać fotografa w jednym studiu zaś kamerzystę w drugim :P

      Usuń
    4. Super data :) Fajnie, że z jednego studia, choć ja słyszałam i o takich osobach, które równocześnie kręcą film i robią zdjęcia i ponoć wychodzi to całkiem fajnie, ale ja jednak takiego czegoś bym się jednak bała ;)

      Usuń
  15. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  16. Pozostaje mi życzyć, aby ten wyjątkowy dzień był piękny dla Was :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Moja siostra bierze ślub w czerwcu. :) Przegląda takie posty jak Twój, podrzuce jej. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkiego najlepszego dla Siostry! :)

      Usuń
  18. Echhhh, tak czytam i wspominam jak to było, kiedy planowałam własne wesele... :) Tęsknię za tym!

    Masz przepiękny pierścionek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się boję, że umrę równocześnie z rozpaczy i radości :D Z rozpaczy, że już po imprezie i z radości, że już mam męża, haha :D

      Dziękuję bardzo! :)

      Usuń
  19. oj chętnie bym zobaczyła jak wygląda ta restauracja :)

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam serdecznie do dzielenia się swoimi opiniami! :)Odpowiedzi na pytania zamieszczone w komentarzach będę zamieszczać pod tym samym postem!
Wszystkie reklamy oraz komentarze "zapraszające" będą usuwane.