30 sierpnia 2012

O pogromcy kołtunów, czyli Tangle Teezer w roli głównej.

Myślę, że wiele z Was zna to zjawisko - zobaczymy coś na blogu innej dziewczyny i od razu musimy to mieć... Nie mówiąc o produktach na temat których pojawia się ogromna fala pochlebnych wpisów i pisze o tym niemal każda. Wpadamy w pułapkę, myślimy - "skoro to jest tak genialne, ja też muszę to mieć!". Gdy myślę o tego typu produktach, na myśl od razu nasuwają mi się dwa z nich - magiczna gąbeczka Beauty Blender i... magiczna szczotka Tangle Teezer. I właśnie nadeszła pora, abym dorzuciła swoje trzy grosze na temat tej drugiej.


Szczotkę kupiłam w ramach swojej czerwcowej zakupowej rozpusty za 46zł (z wysyłką) na Allegro. Uległam, mimo iż gdy pierwszy raz usłyszałam o Tangle Teezer, pomyślałam, że za przeproszeniem trzeba na łeb upaść, żeby wydać na szczotkę do włosów 50zł. No i proszę, po kilku miesiącach dzielnego opierania się pokusie, podczas sesjowego kryzysu (nic tak nie koi zbolałej duszy studentki jak zakupy!), szczotka mi się "kliknęła". Zamówilam oczywiście kolor fioletowy (mój ulubiony ;)) z dodatkiem brokatu, który na szczęście z kiczem ma niewiele wspólnego.


Sama szczotka jest dość nietypowa i mnie osobiście na myśl nasuwa szczotkę do czyszczenia koni :D. Jest lekka, wykonana w całości z plastiku. Nie jest to jednak zwykły, byle jaki plastik - zęby są dość giętkie i na pewno nie drapią, mają też bardzo gładką powierzchnię. Z pewnością potrzeba trochę czasu, żeby przyzwyczaić się do takiej formy szczotki, ale po kilku użyciach zaczyna naprawdę wygodnie leżeć w dłoni. Mnie samej najwygodniej trzyma się ją "do góry nogami" ;).


Po tym, jak pierwszy raz przeczesałam na szybko moje proste, długie do ramion, raczej cienkie włosy, które  nie są zbyt problematyczne pod kątem plątania się, poleciałam testować szczotkę na swoim Lubym - ma on włosy długie, gęste, falowane i po prostu uwielbiające się kołtunić. Nienawidzi się czesać, mnie też zawsze szlag trafiał, kiedy musiałam to robić - jego włosy plączą się w supełki, łamią, ciągną, wyrywają... A z użyciem Tangle Teezera? Zamiast kilku przekleństw i jęknięć, Luby nawet się nie obejrzał, kiedy rozczesałam mu włosy. Poszło gładko, jak nigdy. I to nie starą metodą - od dołu powoli do góry, tylko leciałam po całości - od przedziałka, po końce. To naprawdę zrobiło na mnie wrażenie i stwierdziłam, że ta szczotka to jednak cudotwórca. Luby tylko teraz jojczy, że zamiast czesać go 5min robię to w 30 sekund - koniec końców lubi, jak bawię się jego włosami ;).


Ja sama nie widzę piorunującej różnicy w czesaniu. Na początku byłam nawet zawiedziona, bo wydawało mi się, że szczotka nie rozczesuje głębiej schowanej warstwy włosów. Trzeba jednak tylko ciut mocniej przycisnąć, i problem znika - TT roczesuje wszystkie włosy, a przy okazji miło masuje głowę, nie ma mowy o drapaniu. Jej ogromnym plusem z pewnością jest to, że szczotka nie łamie i nie uszkadza włosów w jakikolwiek sposób. Czego od szczotki chcieć więcej? Koniec końców bardzo ją polubiłam i nie żałuję wydanych pieniędzy. Co jest jeszcze dla mnie ważne, szczotka bezproblemowo radzi sobie zarówno z mokrymi, jak i suchymi włosami.

W zwykłych szczotkach problem dla mnie stanowiło także ich czyszczenie. Nigdy nie dały się doprać do końca i po pewnym czasie wyglądały ohydnie. Z TT bardzo łatwo wyciągnąć włosy po każdym czesaniu, a myję go 1-2 razy w tygodniu pod strumieniem bieżącej wody z użyciem mydła do rąk w płynie. TT super spisuje się także przy rozprowadzaniu odżywki na mokrych włosach. Po 2 miesiącach używania niektóre z zębów nieco się odkształciły, ale w niewielkim stopniu i nie wpływa to w żaden sposób na komfort i skuteczność używania. Ach, no i trzeba pamiętać, żeby nie kłaść szczotki na zębach!


Podsumowując, TT może nie powalił mnie na kolana, ale jestem z niego naprawdę bardzo zadowolona. Myślę, że 50zł za szczotkę, która, jak dobrze pójdzie, posłuży mi minimum 1,5-2 lata, to nie dużo. Znikają wszystkie "plączące" problemy, włosy nie łamią się, nie ciągną, na pewno są zdrowsze. TT z pewnością nie krzywdzi włosów tak, jak pozostałe szczotki czy grzebienie i myślę, że przypadnie do gustu każdej długowłosej, nie mówiąc już o tych, które naprawdę mają problemy z kołtunami.

69 komentarzy:

  1. Już od dłuższego czasu zastanawiam się nad kupnem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też dość długo dumałam, ale w końcu kupiłam i nie żałuję :)

      Usuń
  2. Ja już słyszę o TT od dawna, na początku stwierdziła, tak jak ty, że to głupota - 80 zł za szczotkę (wtedy były takie ceny)? Jednak od jakiegoś czasu i spadku cen sama zaczynam się nad nią poważniej zastanawiać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, teraz cena powoli spada, 80zł jednak bym na TT nie dała. Jednak te 45zł już chyba warto ;)

      Usuń
  3. Mam długie i geste włosy i tak mnie kusicie wszyscy tą szczotką!! Ale trochę szkoda mi kasy bo mam wrażenie że ona nic na moich włosach nie zdziała i wszystko na nic.. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jak uważasz, nie wiem, jak szczotka radzi sobie z naprawdę długimi i gęstymi włosami, ale słyszałam raczej same głosy zadowolenia ;)

      Usuń
  4. Jeżeli będę miała bardzo długie włosy, to rozważę jej zakup.

    OdpowiedzUsuń
  5. Pierwszy raz o niej słysze szczerze mówiąc:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow, to chyba się rzadko zdarza :D Swego czasu na co drugim blogu dziewczyny o niej pisały ;)

      Usuń
  6. Ha! z rezerwą podchodzę do wychwalanych "gadżetów", ale tego zakupu nie załuję i nie mogę już patrzeć na zwykłe szczotki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przeważnie też staram się przemyśleć dokładnie zakup i nie dać się ponieść "modzie", ale TT nie żałuję ;)

      Usuń
  7. mnie nie kusiła długo ta szczotka.. a ostatnio zaczęłam się nad nią zastanawiać..

    OdpowiedzUsuń
  8. mój kolor :) ale jeszcze nie mam swojej..

    OdpowiedzUsuń
  9. Źle ją trzymasz w dłoni, a piszesz, że wygodna... Też ją mam. Taką samą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, w poście wyraźnie zaznaczyłam, że mnie samej trzyma się ją najwygodniej do góry nogami. Każdemu może być wygodnie inaczej.

      Usuń
  10. Myślę, że nie warto wydawać tylu pieniędzy na takie rzeczy, ponieważ do każdej z nich można z łatwością znaleźć dużo tańszy odpowiednik. Już parę razy się przekonałam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, TT ma swoje tańsze odpowiedniki, ale nie wiem czy zęby są równie dobrej jakości... No ale raz na czas można sobie pozwolić na takie szaleństwo "oryginałów", poza tym często szukam tańszych zamienników, np. dla Beauty Blendera czy MACowskiego pędzla 217 ;)

      Usuń
  11. Ja się chyba tej magicznej szczotce poopieram jeszcze trochę, podobnie jak różowemu jajeczku.

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam ją ponad rok i to był najlepszy zakup życia :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, mam nadzieję, że mnie będzie służyć równie długo, a nawet i dłużej ;)

      Usuń
  13. Mam TT od kilku lat i nie używam już zwykłych szczotek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też odkąd mam TT całkowicie porzuciłam stare szczotki i grzebienie. I mam nadzieję, że mnie też posłuży kilka lat ;)

      Usuń
  14. Uwielbiam TT,ale teraz chcę wypróbować szczotkę z włosiem dzika:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kupiłam sobie taką z włosiem i kilkoma plastikowymi zębami w Rossmannie, też jest bardzo dobra, świetnie nabłyszcza włosy, ale niestety bardzo ciężko dbać o jej czystość :(

      Usuń
  15. moja koleżanka ostatnio sobie na urodziny kupiła i kurde: muszę ją mieć! xD

    pozdrawiam! :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja mam na razie ten etap ktory ty mialas, czyli glupota wydania 50zl na szczotke, ale cos czuje ze jeszcze troche i mi przejdzie:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, ten etap "zaprzeczenia" ma to do siebie, że w końcu mija :D

      Usuń
  17. Ja płaciłam za nią koło 60 zł;) na początku bardzo ja lubiłam, z czasem jednak coraz więcej włosów zaczęło mi wypadać;( teraz używam grzebienia drewnianego z BS i jest o niebo lepiej. A szczotka leży w kącie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też ostatnio wypada dużo włosów, ale wątpię, żeby było to spowodowane szczotką - ona przecież w ogóle nie szarpie włosów. Przyczyn szukam raczej w innych czynnikach.

      Usuń
  18. Chyba w końcu zdecyduję się na TT, żeby przekonać się na własnej skórze jak to działa ;) do tej pory byłam święcie przekonana, że to bardziej gadżet niż cudotwórca (co nie znaczy, że nie chciałam go mieć) :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cudotwórca może to nie jest, ale naprawdę bardzo dobra szczotka :) Czuć różnicę w porównaniu z innymi ;)

      Usuń
  19. Mam i ten sam kolor, kocham ją :) Na początku trochę mnie drapała, a teraz wszystko jest ok i jestem bardzo zadowolona :):)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ooo... kiedy przeczytałam o Twoim Lubym, do głowy przyszło mi dwóch delikwentów, na których mogłabym TT wypróbować :D i chyba w końcu skuszę się na zakup, moich włosów też w końcu nie jest coraz mniej (:

    OdpowiedzUsuń
  21. mam taką samą i bardzo ją lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  22. uwielbiam Twoje wpisy :) Mimo iż nie mam problemu z kołtunami a włosy mam do pasa to od kilku miesięcy podchodzę do zakupu owej szczotki, chcę zamówić również na allegro. I chyba uczynię to w końcu w przyszłym miesiącu :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, szalenie miło mi to słyszeć :) Włosy do pasa, wow, ja nigdy nie miałam tak długich! Skoro są tak długie to myślę, że na pewno nie obrażą się za szczególną troskę, jaką oferuje im TT ;)

      Usuń
  23. wygląda super ale jak dla mnie i tak za droga :)

    OdpowiedzUsuń
  24. a ja mam kręcone włosy i czeszę je tylko po umyciu, potem już wcale. Więc chyba mi taka szczotka nie potrzebna :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ona super sprawdza się przy czesaniu mokrych włosów, kiedy to są one najbardziej narażone na uszkodzenia i właściwie mokrych włosów w ogóle nie powinno się czesać, więc możesz się zastanowić ;)

      Usuń
  25. Jestem na etapie rozmyślania nad nią :D

    OdpowiedzUsuń
  26. Kurde, może i ja się skuszę? Jeszcze muszę pomyśleć, ale coraz bardziej mnie ona zastanawia... :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze swojej strony polecam, daj znać, co zdecydujesz :)

      Usuń
  27. Miałam dokładnie tak samo jak Ty, uważałam,że to głupota wydać tyle kasy na "magiczną" szczotkę i ten panujący dookoła zachwyt wydawał mi się jakiś naciągany... Też nie wiem jak to się stało, że ją zamówiłam, chyba z powodu desperacji związanej ze złym stanem włosów. I zakochałam się w niej od pierwszego czesania ;) Nie wiem na czym polega jej fenomen, ale to naprawdę działa
    Też to opisałam jakiś czas temu ;)

    http://www.perfection-and-harmony.blogspot.com/2012/03/szczesliwe-wosy.html

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widać, czasem warto zaryzykować - blogerki jednak w większości przypadków mają rację ;)

      Usuń
  28. mam taką samą jak Ty i dzięki niej nie mam problemu z kołtunami, które przy moich lokach zdarzały się często. Czasem tylko przeszkadza mi brak rączki, kiedy czeszę się na tyle zamaszyście, że w pewnym momencie TT wypada mi z rąk i leci przez całą łazienkę :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, raz na czas zdarza się, że i moja pofrunie :P Ale jednak to pojedyncze przypadki ;)

      Usuń
    2. Mam ten sam problem :) Mi też wypada z ręki :)

      Usuń
  29. tyle o niej dobrego a ja wciąż nie spróbiwałam :)
    chyba zbliża się ten czas :D

    OdpowiedzUsuń
  30. mam tańszą wersję DTangle i również mogę ją polecić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam o niej i właśnie zastanawiałam się, czy jest godnym zastępcą TT, czy to tylko marna podróbka... Kiedyś może będę miała okazję przetestować ;)

      Usuń
  31. Posiadam TT w wersji różowej :D i nie wyobrażam sobie zycia bez niej - dla włosów rozjaśnianych to jedyny ratunek na rozczesanie bez wyrywania :D

    OdpowiedzUsuń
  32. Powiem Ci, że na początku tak samo myślałam, że trzeba na głowę upaść... Teraz sama właśnie ją zamówiłam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba większość z nas w końcu ulega pokusie i ciekawości :D

      Usuń
  33. tyle juz dobrego slyszalam o tej szczotce...kusicie dziewczyny:)))
    pozdrawiam i obserwuje:)

    OdpowiedzUsuń
  34. Kusi nie ta szczotka moje włosy lubią się plątać więc byłaby idealna;)

    OdpowiedzUsuń
  35. Uwielbiam :) Ale moja już się trochę powyginała od intensywnego użytkowania ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja też nie jest już w stanie idealnym, ale jak najbardziej użytkowym ;) Mam nadzieję, że nie "zużyje" się za szybko, bo w końcu trochę kasy poszło w tą inwestycję :D

      Usuń
  36. Mam tą szczotkę i ją uwieelbiam :) strasznie mi się tylko juz poniszczyły te ząbki ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też ją uwielbiam :) Ząbki na razie mają się nieźle i mam nadzieję, że tak pozostanie ;)

      Usuń
  37. Może dlatego, że mam cienkie i delikatne włosy, to TT spowodował, że się elektryzowały. Oddałam koleżance, która ma grube, sztywne włosy:)

    OdpowiedzUsuń
  38. Jest tyle rzeczy które chce przetestować po takich recenzjach że chyba pieniędzy mi nie wystarczy he he pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam serdecznie do dzielenia się swoimi opiniami! :)Odpowiedzi na pytania zamieszczone w komentarzach będę zamieszczać pod tym samym postem!
Wszystkie reklamy oraz komentarze "zapraszające" będą usuwane.