Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szampon do włosów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szampon do włosów. Pokaż wszystkie posty

17 września 2013

Denko 3/2013


Pogoda jest tragiczna, a mnie samą powoli rozkłada jakieś małe przeziębienie - pewnie efekt przewiania na sobotnim weselu. Tymczasem mam dla Was kolejne duże denko. Ostatnio denkowanie idzie mi całkiem sprawnie, za to przystopowałam z zakupami, z czego bardzo się cieszę. Na początku blogowania wydawanie pieniędzy na kosmetyki szło mi baaardzo lekką ręką, teraz myślę nad niemal każdym zakupem i prawie nigdy nie kupuję czegoś bez promocji lub po prostu jeśli coś jest mi zbędne. Jestem z siebie dumna :)


Na pierwszy ogień dwie rzeczy z kolorówki:
- Podkład Revlon Colorstay - kupiłam go dzięki promocji na Grouponie, niestety mój odcień okazał się dla mnie ciut za ciemny i długi czas musiałam go mieszać z jasnymi podkładami, z kolei w lecie podkład był dla mnie za ciężki. Rozumiem jego fenomen, ale ja jednak wolę nieco inną formułę podkładów.
- Tusz Max Factor 2000 Calorie - kolejny kultowy produkt, którego miałam przyjemność używać po raz pierwszy. Kupiłam go rok temu na promocji w SP za 10zł i długo czekał na swoją kolej ;). Na początku mnie nie zachwycił, a później im był starszy, tym lepszy. Efekt jaki dawał określiłabym jako naturalne, mocne podkreślenie, coś w sam raz na co dzień.


- Isana, zmywacz do paznokci - mój ideał, zużyłam dziesiątki butelek i będę kupowała nadal.
- Rexona, dezodorant Crystal Diamond - byłam wierna dezodorantom w kulce lub sztyfcie, ten kupiłam ze względu na fajną promocję. Całkiem dobry ;)
- Babydream, oliwka dla dzieci - jest u mnie zawsze obecna, dawniej używałam do olejowania włosów, teraz do zmywania makijażu, peelingu kawowego, nawilżania ciała czy łagodzenia skóry po depilacji woskiem.
- Altera, olejek migdał i papaja - kolejny must-have, uwielbiam jego zapach i właściwości, dzięki olejowaniu tym produktem paznokci moje paznokcie osiągnęły stan niemal idealny. Więcej tutaj.
- Colgate, pasta do zębów - pojawiła się tutaj w zasadzie przypadkiem, pasta jak to pasta ;).
- Nić dentystyczna Oral B Pro Expert - w zasadzie może i nie powinno jej tutaj być, ale to zdecydowanie najlepsza nić dentystyczna, jakiej kiedykolwiek używałam. Różni się od innych w pozytywny sposób.


- Balea, krem do rąk z masłem shea i olejkiem arganowym - bardzo fajny krem na co dzień do używania "na szybko", więcej tutaj.
- Kamill, krem do rąk Hand Repair - kupiłam na promocji w SP za niecałe 10zł, bardzo treściwy i dobry krem dobry do stosowania na noc.
- Ziaja, krem do twarzy masło kakaowe - kupiłam za grosze podczas promocji w Rossmannie. Jest dość tłusty i treściwy, ale ma świetny zapach i moja skóra go polubiła. Chętnie kupię ponownie, bo w tej cenie to produkt niemal idealny ;).
- Cien, krem do rąk z migdałami i masłem shea - znów produkt kupiony za grosze w Lidlu. Zerknęłam na skład podczas zakupów i dość pozytywnie się zaskoczyłam, bo faktycznie widnieje w nim olejek z migdałów i masło shea. Bardzo dobry krem :).


- Alterra, peeling pod prysznic kwiat pomarańczy i brązowy cukier - dla mnie bubelek, więcej tutaj.
- Wellness&Beauty, peeling do ciała algi morskie i minerały - jak dla mnie prawie ideał, końcówkę trzymałam "na specjalne okazje" i dopiero ostatnio przypomniałam sobie, że warto go w końcu zużyć ;). Więcej tutaj.
- Paloma, peeling do dłoni - dla niektórych peeling do dłoni to fanaberia, ja jednak uwielbiam ten kosmetyk i chętnie kupię go ponownie, jak na niego trafię. Podobnie jak z tym powyżej, trzymałam końcówkę, bo po prostu żal było mi go wykończyć ;). Więcej tutaj.


- Balea, szampon do włosów z mango i aloesem - bardzo fajny szampon, obecnie zużywam drugą butelkę. Jednak dla mnie większość szamponów jest w porządku, jakiś musi mi naprawdę robić krzywdę, żebym zauważyła różnicę między produktami ;).
- Garnier, odżywka z awokado i masłem karite - bardzo dobra odżywka, choć dla mnie nie zdetronizuje Nivei Long Repair. Recenzja będzie wkrótce :).
- Decubal, pianka do mycia twarzy - świetny produkt, więcej tutaj.
- Nivea, balsam pod prysznic - dostałam próbkę podczas zakupów w SP i rozumiem fenomen tego produktu :). To bardzo fajna opcja dla leniwców i na lato, może kiedyś kupię pełnowymiarowe opakowanie, najpierw jednak muszę zużyć ogromne zapasy balsamów, jakie mam ;).


- Balea, żel pod prysznic figi i czekolada - bardzo fajny żel, choć zapach nie wszystkim odpowiada, ja się jednak z nim polubiłam. A żele Balea uwielbiam :). Więcej tutaj.
- Nivea for Men, żel pod prysznic Muscle Relax - zużyty przez Narzeczonego, fajnie pachniał i wystarczył na bardzo długo ;).
- Isana Med, żel pod prysznic z olejkiem pomarańczowym - bardzo fajny żel, zostawiał skórę nawilżoną i miał bardzo oryginalny, wakacyjny zapach. Więcej tutaj.
- Clear Men, przeciwłupieżowy szampon do włosów - kolejny produkt Narzeczonego, który niestety boryka się z łupieżem. Szampon na początku stosowania działał fantastycznie, teraz raz działa lepiej, raz gorzej, ale ciągle to najlepszy szampon przeciwłupieżowy, jakiego używał TŻ. To druga zużyta butelka, w łazience jest już trzecia.

I to by było na tyle. Nie spodziewałam się tak obszernego denka, jednak cieszy mnie ono i liczę na to, że kolejne znów będzie tak obfite :).

2 sierpnia 2013

(Duuuże) Denko 2/2013


Poprzednie denko pojawiło się na blogu w maju, a więc jak łatwo się domyślić, to denko będzie duuuże... jakoś tak ciągle czegoś miałam resztkę, którą chciałam dorzucić do tego posta i tak czekałam i czekałam... efekty poniżej ;).


O dziwo, uzbierało się sporo kolorówki, a jeszcze kilka produktów mam na wykończeniu...
- Lakier do paznokci Oriflame - perłowy beż, kupiła go moja mama i w sumie chyba od dwóch lat nie malowałam nim paznokci (ona też nie), więc powędrował do kosza. Był niezły, ale kolor nie ten.
- Lakier do paznokci Golden Rose Graffiti - fioletowy pękacz, był ze mną dość długo, ale teraz już zrobił się z niego wielki glut i przestał pękać...
- Sally Hansen Dries Instantly - mój pierwszy przyspieszający wysychanie topcoat. Był genialny, bardzo go polubiłam, ale chyba przestali go sprzedawać... przynajmniej jakiś czas temu nie mogłam go nigdzie znaleźć. Teraz przerzuciłam się na Seche Vite, który uwielbiam jeszcze bardziej!
- Szminka Lasting Finish Rimmel 170 Alarm - czysta czerwień, ale ja niestety niezbyt dobrze czuję się nosząc taki kolor na ustach. Długo leżała, więc w końcu ją wyrzuciłam.
- Szminka Carlo di Roma - kupiła ją gdzieś moja siostra, kolor był fantastyczny, ale jednak zdecydowanie za długo przeleżała bez używania - chyba dawno minął jej termin ważności.
- Catrice korektor Re-Touch Light-Reflecting Concelaer - był naprawdę świetny, miałam napisać jego recenzję, ale... nie zdążyłam. Skończył mi się w okamgnieniu, mimo, że używałam go tylko pod oczy w małych ilościach. Jego słaba wydajność spowodowała, że nie kupiłam ponownie...
- Lakier do paznokci Lemax - kupiony przez siostrę, rozwarstwił się, poza tym kolor w ogóle nie "mój"...
- Lakier Essence z LE Ballerina Backstage - z wymianki, nosiłam kilka razy, jednak to nie mój odcień, a sam lakier jest dość stary... wywalam.
- Nail Tek Foundation II - świetna odżywka i świetna baza, bardzo polubiłam i pewnie nieraz do niej wrócę, na razie jednak daję paznokciom odpocząć od formaldehydu.


- AA Help Krem-żel do mycia twarzy - ulubieniec, to moja kolejna zdenkowana tubka, więcej tutaj.
- Decubal Eye Cream - bardzo dobry i wydajny krem, zdecydowanie się polubiliśmy, więcej tutaj.
- Avon Planet Spa krem do stóp z kwasami aha - bardzo dobry krem do stóp, recenzja chyba się niedługo pojawi :).
- Decubal Face Cream - kolejny bardzo dobry produkt od Decubal, recenzja tutaj.
- L'Occitane krem do twarzy Immortelle - zapowiadał się całkiem nieźle, ale cena pełnowymiarowego opakowania powala, więcej tutaj


- Isana mydło w płynie Sensitiv - mydło jak mydło, całkiem fajne w dobrej cenie, nie przesuszało dłoni :).
- Nivea żel pod prysznic water lily & oil - ładnie pachniał, był wydajny, dobrze się pienił, nie przesuszał czyli wszystko, co lubię.
- L'Ocitanne żel pod prysznic Verbena - to samo, co odnośnie żelu Nivea. Zapach bardzo oryginalny i ładny. Więcej tutaj.
- Joanna Naturia truskawkowy peeling myjący - wygrałam w którymś rozdaniu, przyjemniaczek, fajnie pachniał, ale jak dla mnie za mało zdzierał ;).
- Płyn do higieny intymnej Lactacyd hydro-balance - mój pierwszy Lactacyd i kompletnie nie trafiony, zużyłam, bo żal mi było wyrzucić. Mył, ale przy tym powodował lekkie pieczenie... boję się teraz wypróbować klasyczną wersję.


- Szamon do włosów babydream - wielofunkcyjny ulubieniec. Myłam nim pędzle i używałam do zmywania olejów z włosów. Więcej nie będę pisać, bo chyba każda z nas go zna :).
- Odżywka do włosów Nivea Long Repair - hit, hit, hit! Żadna inna odżywka jej póki co u mnie nie zdetronizowała. Recenzja tutaj.
- Szampon do włosów Joanna Argan Oil - szampon jak szampon, niezły, ale szału nie robił. Recenzja tutaj.
- Odżywka do włosów Joanna Argan Oil - mooocno  przeciętna, a nawet mniej, ja się z nią nie polubiłam i nie kupię ponownie. Więcej tutaj


- Płyn do soczewek Bausch + Lomb Bio True - w sumie nie kosmetyk, ale jakoś się przyplątał. Płyn jak płyn, ja między nimi nie widzę żadnej różnicy :D.
- Pasta do zębów Aquafresh - w zasadzie to zużyliśmy chyba 2 tubki. Pokazuję, bo wyjątkowo lubię pasty Aquafresh, a szczególnie w tym opakowaniu! W Polsce chyba nie jest dostępne, ja kupuję tą pastę na stoiskach z niemiecką chemią. Właściwie baaardzo rzadko kupuję jakąkolwiek inną.
- Zmywacz do paznokci Isana - absolutny ulubieniec, nie kupuję innych zmywaczy! Chyba muszę napisać jego recenzję :).
- Dezodorant Nivea Fresh Natural - niezły, dosyć lubię kulki Nivei, ale niestety, upałom nie dał rady. Wrócę do niego jesienią, na razie potrzebuję czegoś "mocniejszego" (używam Rexony w sprayu i jest b. dobra!)

Uff, to już wszystko :). Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam. Następnym razem postaram się wrzucać ciut mniejsze denka. Już teraz mam minimum 3 kosmetyki na wykończeniu, więc kolejny taki post może będzie już za miesiąc?

23 maja 2013

Arganowe przeciętniaki do włosów od Joanny, czyli niestety smutne rozczarowanie...

Dziś na blogach wysyp rossmannowskich wpisów -40%, a ja po raz kolejny nie mam ani sposobności, ani zbytniej potrzeby, ani finansów, żeby wybrać się do Rossmanna :P. Trudno, mój portfel odetchnie (choć za bardzo nie ma z czego, bo biedny, jest na małej głodówce w tym miesiącu :P)... Zamiast tego mam dla Was recenzję ;).

Jakiś czas temu, dzięki uprzejmości Laboratorium Kosmetycznego Joanna (fanpage/strona www) otrzymałam do testów zestaw kosmetyków do włosów z olejem arganowym. Bardzo mnie ten fakt ucieszył, albowiem ta seria kusiła mnie  od jakiegoś czasu i z chęcią podeszłam do testów :).


Do testów otrzymałam szampon i odżywkę do włosów z serii Argan Oil. Jak wiadomo, od dłuższego czasu trwa wielki boom na wszelkie oleje, a na olej arganowy w szczególności. I ja zwracam uwagę na te cenne składniki w kosmetykach, a więc byłam ciekawa składu - nie jestem w tej kwestii specjalistką i nie potrafię rozszyfrować całego składu, ale poszukałam samego olejku - w odżywce znajduje się on na siódmym miejscu w składzie, w szamponie na trzynastym. Całe składy prezentują się następująco:

Szampon: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Cocamidopropylamine Oxide, Cocamide Dea, Soyamide Dea, PEG-7 Gliceryl Cocoate, Polyquaternium-10, PEG-120 Methyl Glucose Dioleate, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Laureth-10, Sodium Laureth-5 Carboxylate, Argania Spinosa Kernel Oil, Sodium Chloide, Citric Acid, Disodium Edta, Pafrum, HexylCinnamal, Limonene, Dmdm Hydantoin, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolnone, Ci:19140, Ci:17200.

Odżywka : Aqua, Cetearyl Alcohol, Dimethicone, Glicerin, Quaternium-91, Cetrimonium Methosulfate, Argania Spinosa Kernel Oil, Triethanolamine, Pafrum, Hexyl Cinnamal, Dmdm Hydantoin, Methylchloroisothiazolinone, ethylisothiazolinone, Ci:19140, Ci:17200.

Tak jak pisałam, nie jestem specjalistką w tej dziedzinie, jednak na moje amatorskie oko nie są to dobre składy, a co najwyżej przeciętne... A jak produkty sprawdziły się w akcji?


Zacznę od szamponu. Ma on półprzeźroczysty kolor i dość lejącą konsystencję, choć jest w miarę gęsty. Pieni się bardzo dobrze, co osobiście lubię - moim włosom SLS/SLeS zbytnio nie przeszkadzają ;). Szampon dobrze oczyszcza włosy, czyli spełnia swoje główne zadanie. Czegoś mi w nim jednak brakuje, choć sama nie wiem do końca, czego. Po prostu mnie nie zachwycił, nie ma żadnych wyjątkowych zalet ani wad - ot, zwykły, niezły szampon do włosów.

Odżywka z kolei nieco mnie rozczarowała... Ma niby gęstą konsystencję, ale przy rozprowadzaniu na włosach - nawet po ich osuszeniu ręcznikiem - sprawia wrażenie, jakby z nich spływała, a nie na nich osiadała. Nivea Long Repair postawiła wysoko poprzeczkę wielu odżywkom. Po Nivei widzę wyraźne efekty, natomiast przy stosowaniu odżywki Joanny, niestety są one marne. Przy spłukiwaniu nie wyczuwam spektakularnych efektów, nawilżenia czy miękkości i podobnie jest po wysuszeniu włosów - czasami wydaje mi się, jakby włosy w żaden sposób nie odczuły nałożenia odżywki. Odżywka odrobinę nawilża włosy, nieco je wygładza i ułatwia rozczesywanie. Fajerwerków jednak nie ma. Nie przepadam za konsystencją, efekty też mnie nie zachwycają - jest jedną z najsłabszych odżywek, jakich ostatnio używałam - konkurencja w postaci ww. Nivea Long Repair, Garniera z masłem karite czy słynnej, wycofanej już Isany sprawia, że Joanna jak dla mnie niestety zostaje całkowicie zdyskwalifikowana. A szkoda, bo naprawdę lubię tą markę. Kolejny przeciętniak, choć z duetu wolę szampon i być może kiedyś jeszcze go kupię.

Plusem obydwu produktów na pewno jest zapach, mnie on bardzo przypadł do gustu i co najfajniejsze, a u mnie zdarza się rzadko - utrzymuje się on na włosach nawet do dwóch dni.


Na koniec jeszcze sprawa niby najmniej znacząca, ale jednak ważna - opakowanie i strona wizualna. Szampon i odżywa kształtem butelki nie różnią się od innych produktów Joanny - ja osobiście całkiem lubię te butelki. Nie ma większych problemów z otwieraniem i wydobywaniem produktu, a sam design opakowania mi się bardzo podoba. Niestety jednak, wygląd to nie wszystko - osobiście liczyłam na świetne kosmetyki, tym bardziej, że Joannę trochę znam i lubię, jednak spotkało mnie rozczarowanie... 

Jednak u niektórych z Was czytałam całkiem dobre recenzje tych produktów, więc może po prostu moje włosy ich nie lubią? Ostatnio miałam szczęście do szamponów i odżywek, więc może po prostu znalazłam już swoje ideały i wszystko inne już się moim włosom nie podoba? Sama nie wiem... Ciekawa jestem za to pozostałych produktów z tej linii, m.in. serum do końcówek - może tu spotka mnie pozytywne zaskoczenie :)

3 marca 2013

Parę nowych nabytków, czyli paaaczkiii :)

W ciągu ostatnich 2 tygodni przyszło do mnie kilka mniej lub bardziej wyczekiwanych paczek, a skoro dotarły już wszystkie, najwyższy czas pokazać je na blogu :). Przy okazji, jest to blogowy debiut nowego tła dla zdjęć - postanowiłam spróbować robić zdjęcia na parapecie w nowym mieszkaniu, taka mała odmiana dla bloga. Co prawda w edytowaniu te zdjęcia są ciut kapryśniejsze, bo jednak łatwiej dostosowywać niektóre parametry na białym tle, więc ostatecznie żałuję, że nie zrobiłam zdjęć standardowo na białym tle, no ale... ;)

Pierwsza paczka, to przesyłka od firmy Decubal, z którą również ja podjęłam współpracę. Moja cera ostatnio uparcie zmierzła w kierunku suchej i wrażliwej, więc ucieszyłam się na możliwość testowania tych dermokosmetyków. Paczka była naprawdę sporych rozmiarów i kilka kosmetyków odstąpiłam do testów Mamie, która też miewa problemy z przesuszoną skórą.



Druga paczka, to coś nie-kosmetycznego, czyli... Organizer Ślubny MyMission. Pewnie większość z Was zna dość popularny Notatnik Panny Młodej, do mnie on jednak jakoś nie do końca przemawiał. Na jakiejś stronie natrafiłam na konkurencyjny Organizer Ślubny, który zainteresował mnie nieco innym układem treści w porównaniu od NPM, i dzięki uprzejmości właścicieli firmy, mógł on trafić w moje ręce. Wiosną pewnie zacznę ślubne planowanie, więc organizer z pewnością mi się przyda i z chęcią napiszę o nim kilka słów na blogu :)



Następna paczka to walentynkowe zakupy na stronie Candle Room. Dzięki Jamapi dowiedziałam się o walentynkowej promocji - wysyłka powyżej 14zł za darmo, a jako że woski Yankee Candle kusiły mnie od dawna, postanowiłam w końcu skorzystać z oferty i kupić kilka do nowego mieszkania. Testowałam do tej pory dwa - lemon lavender i vanilla cupcake i obydwa bardzo mi się podobają, choć spodziewałam się ciut intensywniejszego zapachu, przynajmniej w kwestii waniliowej babeczki.


Ostatnie dwie paczki są zdominowane przez firmę Balea ;). Do tej pory nigdy nie miałam z ich kosmetykami do czynienia, poza jednym balsamem wygranym w rozdaniu, a słyszałam o nich wiele dobrego i znów kierowana koniecznością zrobienia zakupów "pielęgnacyjnych" do nowego mieszkania, postanowiłam zaszaleć i zrobić zakupy na Allegro. Nie należę do tych, które robią zapasy pielęgnacji (chyba że "same się zrobią", czyli coś kupię, coś wygram, coś dostanę :P), więc przeprowadzając się, miałam puściutką łazienkę, którą musiałam czymś zapełnić. Postawiłam na Baleę, której byłam ciekawa od dawna. Kupiłam balsam do ciała, żel pod prysznic, szampon do włosów i dwa kremy do rąk. Kosmetyki są już w trakcie używania (poza szamponem do włosów) i jestem z nich bardzo zadowolona :).


W kilka dni po zrobieniu zakupów na Allegro, okazało się, że wygrałam rozdanie na fanpage'u Kokardi, gdzie wygrałam zestaw kosmetyków Balea :). Zawartość przesyłki miała być niespodzianką i tak też było, otrzymałam żel pod prysznic i balsam do ciała z makaronikowej serii o zapachu fig i czekolady. Jak widzicie, taki sam żel pod prysznic kupiłam na Allegro, ale zapach bardzo mi się podoba, a żele pod prysznic zawsze się zużyje, więc nie narzekam :). Tak więc moją łazienkę zdecydowanie zdominowała Balea, jeśli doliczyć jeszcze wygrany jakiś czas temu makaronikowy migdałowo-wiśniowy balsam, który czekał w zapasach ;).


O czym chciałybyście poczytać najszybciej? I jakie zdjęcia wolicie - klasyczne, na biało, czy z nowym tłem? :>

17 października 2012

Alterra - szampon do włosów z biotyną i kofeiną

Oj, ja chyba nie jestem powołana do pisania recenzji kosmetyków z zakresu pielęgnacji... Recenzja tego szamponu wisiała nade mną od dawna, szampon zdążył mi się już prawie skończyć, a ja nadal nie mogłam się do tego zabrać. Naprawiam jednak swój błąd i przedstawiam pewnie większości z Was już dobrze znany szampon Alterra z biotyną i kofeiną, jaki otrzymałam w ramach testów od firmy Rossmann.

Wszystkie produkty Alterry mają u mnie na wstępie duży plus za swoją ekologiczność. Nie jestem bardzo zakręcona na tym punkcie, większość moich kosmetyków to jednak te niekoniecznie eko, ale skoro coś ma być przyjazne przyrodzie i przy okazji mnie, a w dodatku ma rozsądną cenę i dobre działanie, jestem na tak. Tak też jest w przypadku tego szamponu.


Szampon dostajemy w opakowaniu o pojemności 200ml w cenie 9,49zł. Samo opakowanie swoim urokiem nie powala, jest to dość mała plastikowa butelka w kolorze białym, z dość skromnymi pod względem estetycznym naklejkami. Zamykanie butelki chodzi bez zarzutu, otwiera się bezproblemowo i nie łamię sobie przy tym paznokci, a zamyka szczelnie.

Niestety naklejka z polskim opisem zamokła i zdarła się...

Szampon ma konsystencję żelu, ale nie jest to glutek jak w przypadku wersji z morelą i pszenicą. Ma dość specyficzny, ale odświeżający i przyjemny zapach, którego niestety nie potrafię sprecyzować. Nie jest on jednak intensywny i nie czuć go po umyciu na włosach.

Nie jestem specjalistką w tej dziedzinie, ale wiem, że szampon ma bardzo przyjazny skład, bez zbędnej chemii w postaci SLS/SLES i innych świństewek. Podczas mycia szampon lekko się pieni, ale nie jest to na pewno piana jak w przypadku większości drogeryjnych szamponów.


Co do działania, cóż, tutaj najtrudniej mi cokolwiek powiedzieć, choć to najbardziej istotna kwestia. Stosowałam w swoim życiu mnóstwo szamponów i niestety, nie licząc produktów, które naprawdę mocno obciążają włosy, pomiędzy nimi wszystkimi nie widzę oszałamiających różnic. Są produkty, które lubię bardziej lub mniej, ale nie potrafię ocenić ich działania na moje włosy. Uważam, że jeśli coś ma moim włosom pomóc, to będzie to odżywka, maska albo olej. Szampon ma myć. A ten myje, także zaolejowane włosy. Dobrze oczyszcza, jednak przy długim stosowaniu moje włosy potrzebują od czasu do czasu porządniejszego oczyszczenia szamponem z SLES w składzie, bowiem po używaniu Alterry przez bite 2 tygodnie dzień po dniu zauważyłam, że włosy są obciążone.

Podsumowując, Alterra z biotyną i kofeiną to wg mnie całkiem dobry szampon. Przyjemny w użyciu, dobrze oczyszcza, choć niekiedy potrzebuje wsparcia, jak większość szamponów bez SLS/SLES w składzie. Na pewno przyda się przy zmywaniu olejów i chętnie jeszcze kiedyś do niego wrócę.

4 września 2012

Nowa współpraca - marki własne Rossmann! Czyli coś, co tygryski lubią najbardziej :)

Ze wszystkich sieciowych drogerii jestem największą zwolenniczką Rossmanna. Lubię go za duży asortyment, ale cenię też bardzo jego marki własne, czyli m.in. - Isana, Alterra, Babydream, For Your Beauty, Wellness&Beauty - na początku podchodziłam do nich bardzo sceptycznie, ale kiedy przetestowałam parę z nich, obawy szybko zniknęły. Obecnie używam sporo produktów tych marek, ale jest wiele, które ciągle czekały w kolejce do testów, na jakiejś odległej zakupowej liście.


Dlatego też niezmiernie ucieszyła mnie wiadomość od Pani Moniki, która zaproponowała mi w ramach współpracy testowanie kosmetyków właśnie rossmannowskich marek własnych. Z chęcią przystałam na tą propozycję i w ten oto sposób dziś rano zawitał do mnie kurier. W paczce znalazło się sporo skarbów, zresztą, popatrzcie same:


Od dziś biorę się za ostre testy, żeby za jakiś czas móc podzielić się z Wami recenzjami tych produktów. Kilka z nich zdążyłam użyć już dzisiaj (szampon, żel pod prysznic, masło do ciała) i bardzo przypadły mi do gustu. Na razie nie powiem nic więcej, a Was zostawiam ze zdjęciami promocyjnymi i opisami produktów, które dane mi będzie testować :) 

Alterra szampon Biotyna i Kofeina: przeznaczony jest do włosów zniszczonych i osłabionych, które wymagają intensywnej regeneracji. Dzięki zawartości prowitaminy B5 oraz biotyny pielęgnuje i wzmacnia włosy. Pobudzająca kofeina i nasiona guarany zapewniają im natomiast dawkę witalności, miękkość i sprężystość. Kosmetyk nie zawiera sztucznych frakcji pieniących. Posiada delikatnie kawowy zapach. Szampon idealnie sprawdzi się jako pielęgnacyjna baza pod odżywkę.
Cena: 9,49 zł/ 200 ml

Alterra żel pod prysznic Kwiat Neroli i Bambus: nie tylko łagodnie pielęgnuje skórę w czasie kąpieli, ale również rozpieszcza zmysły lekko owocowym zapachem egzotycznego kwiatu neroli i odżywczego bambusa. Żel posiada lekką konsystencję, dzięki czemu z łatwością rozprowadza się go na ciele. Jego systematyczne stosowanie powoduje, że skóra staje się wyraźnie gładka i miękka w dotyku. Co istotne - kosmetyk nie zawiera syntetycznych barwników, substancji konserwujących oraz silikonów i parafiny.
Cena: 7,99 zł/ 250 ml

Isana krem do rąk Kwiat Pomarańczy: sprawdzi się w sytuacji, gdy twoje dłonie są suche, a skóra utraciła elastyczność. Masło kakaowe, pantenol i gliceryna zawarte w kremie zapewnią idealną pielęgnację i regenerację skóry. Aksamitna konsystencja kosmetyku gwarantuje szybkie wchłanianie, a jednocześnie nie pozostawia tłustej powłoki. Dodatkowo krem posiada bardzo subtelny zapach z delikatną nutą pomarańczy, który jeszcze długi czas po zastosowaniu utrzymuje się na skórze.
Cena: 4,99 zł / 100ml

Wellness&Beauty olejek do kąpieli trawa cytrynowa i bambus: skondensowana dawka lipidów intensywnie natłuszcza naskórek, chroniąc go przed wysuszeniem. Po zastosowaniu preparatu skóra odzyska miękkość i aksamitną gładkość. Dodatkowo dzięki gęstej konsystencji kosmetyk jest bardzo wydajny. Dzięki olejkowi przygotujesz kąpiel, która oczaruje orzeźwiającym i orientalnym zapachem trawy cytrynowej i delikatną nutą bambusa.
Cena: 8,99 zł / 150 ml

Isana krem do ciała z Masłem Shea i Kakao: zawarte w nim masła shea i kakaowe oraz olej kokosowy zapewniają kompleksową pielęgnację suchej skóry. Witamina E oraz pantenol zaś skutecznie nawilżą i odżywią nawet najbardziej wymagający naskórek. Dzięki lekkiej konsystencji krem dokładnie rozprowadza się na całym ciele, nie pozostawiając tłustej warstwy. Po zastosowaniu kosmetyku przyjemny i subtelnie słodki aromat kakao jeszcze przez dłuższy czas utrzymuje się na skórze.
Cena: 9,99 zł/ 500ml

Wellness&Beauty sól do kąpieli fiołek i czerwona koniczyna oraz Wellness&Beauty sól do kąpieli mak i kwiat pomarańczy: drobne kryształki soli z wartościowymi minerałami sprawią, że każda kąpiel zamieni się we wspaniałą ucztę dla ciała i zmysłów. Wystarczy dodać odrobinę pod strumień wody, aby poczuć zdecydowany, lecz przyjemny i kojący aromat. W zależności od nastroju możemy wybrać sole, które zabarwią wodę na: nastrojowy, liliowy bądź ciepły oranżowy kolor. Po kąpieli intrygujący, egzotyczny zapach jeszcze długo utrzymuje się na skórze.
Cena: 3,29 zł/ saszetka 80g

Czy Wy też jesteście takimi zwolenniczkami Rossmanna i jego marek, jak ja? Macie swoje ulubione produkty?

Jeśli któryś z wymienionych wyżej produktów wyjątkowo Was zainteresował, piszcie, postaram się uwzględnić Wasze uwagi w kolejności pisania recenzji :)