Olej kokosowy, jak większość olejów naturalnych, ma cały wachlarz zastosowań, o których możecie poczytać na stronie internetowej dystrybutora - klik. Jako że firma zajmuje się nie tylko dystrybucją oleju kokosowego, ale także prowadzi tzw. Studio Zdrowia, do testów oprócz oleju otrzymałam też sól do kąpieli z lawendą (o której możecie poczytać tutaj).
Mnie oczywiście najbardziej zainteresował kosmetyczny aspekt oleju, który nadaje się także do wykorzystania w kuchni (jeszcze tego nie zrobiłam, bo ostatnio nie mam czasu samej gotować, ale chodzi za mną jakiś egzotyczny "kokosowy" kurczak ;)). Olej otrzymujemy w niskim, szerokim szklanym słoiczku (mój ma pojemność 200g). Jak pewnie część z Was wie, olej kokosowy w temperaturze pokojowej przyjmuje formę stałą i jest dość twardym tłuszczem białego koloru, o cudownym, naturalnym i delikatnym zapachu kokosa. Dopiero po podgrzaniu w kąpieli wodnej, mikrofali czy po prostu pod wpływem ciepła ludzkiego ciała, olej zaczyna się rozpuszczać, przyjmując standardową oleistą konsystencję i zmienia kolor na przeźroczysty, jednak jego "skala tłustości" nie jest bardzo duża moim zdaniem, tzn. nie tłuści aż tak, jak np. oliwa z oliwek, szybciej się wchłania i nie zostawia takiego wyraźnego filmu.
Za sugestią Pana Grzegorza, prezesa firmy, pierwszym sposobem, w jaki wykorzystałam olej, była kąpiel z dodatkiem oleju i soli lawendowej. Do pełnej wanny dodałam ok. 2 łyżki soli i 1 łyżkę oleju. Muszę przyznać, że ten duet bardzo umila kąpiel - zapach lawendy i kokosa cudownie relaksuje (choć niestety aromat lawendy szybko znika), a skóra podczas kąpieli ma czas zaaobsorbować trochę dobroci z oleju. Po kąpieli nie mam już potrzeby nakładania dodatkowych kosmetyków na skórę, ponieważ olej zostawia ją nawilżoną i rozpieszczoną. Jedynym minusem jest tłustość wanny, jaka zostaje po kąpieli, i co za tym idzie, fakt, że podczas kąpieli nieco się ślizgam siedząc w wannie ;).
Po takiej relaksującej kąpieli, postanowiłam wykorzystać olej do olejowania włosów, ponieważ moja buteleczka Vatiki akurat się skończyła. Niepełną łyżkę oleju przełożyłam do filiżanki i podgrzałam w mikrofali do rozpuszczenia. Olej bez problemu dał się rozprowadzić na moich włosach, mam nawet wrażenie, że był mniej tłusty i moje włosy bardziej go "piły" niż Vatikę. Zapach również jest mniej intensywny niż w porównaniu z Vatiką, jest to subtelna woń kokosa, bez żadnych dodatków zapachowych. Rano nie miałam problemu z domyciem oleju (standardowo umyłam włosy 2 razy szamponem Babydream). Włosy były nawilżone, odżywione i miękkie, czyli olej stanął na wysokości zadania i w sumie nie wiem czy jest w jakikolwiek sposób gorszy od mojej dotychczasowej ulubienicy Vatiki. Stosuję go regularnie, 1-2 razy w tygodniu i efekty cały czas są tak samo zadowalające, a dłuższe stosowanie pewnie zaowocuje jeszcze w przyszłości.
![]() |
| Do opisu zdjęcia wkradła się literówka, ale poudawajmy, że nikt nie zauważył ;) |
Olej świetnie sprawdza się też jako kosmetyk pielęgnacyjny. Można go nałożyć po kąpieli na całe ciało, zamiast oliwki - skóra jest wtedy cudownie miękka i nawilżona, choć tłustość może dla niektórych stanowić problem. Ja też bardzo lubię nakładać olej na dłonie i skórki wokół paznokci - nie rozpuszczam go wcześniej, wystarczy odrobina, jaka rozpuści się pod wpływem ciepła opuszka palca. Olej bardzo dobrze pielęgnuje skórki i skórę dłoni.
Pod kątem kulinarnym, nie miałam czasu ugotować nic specjalnego, ale z ciekawości spróbowałam oleju na kromce chleba zamiast masła... ;). Smakuje dobrze. Jak delikatne masło z lekko słodkawą, kokosową nutą. Z pewnością jeszcze pokombinuję z tym produktem w kuchni.
![]() |
| j.w. |
I na koniec kilka słów o samej soli do kąpieli. Dystrybutor zwie się Dr Nona. Moja sól jest akurat lawendowa i posiada minerały z Morza Martwego. Opakowanie (bardzo ładne swoją drogą) mieści 300g produktu (na jedną kąpiel potrzebujemy 1-2 łyżki soli). Jest przyjemnym dodatkiem do kąpieli, sprawia, że w łazience unosi się relaksujący zapach lawendy, a skóra po kąpieli jest nieco bardziej nawilżona niż zazwyczaj, jednak zapach niestety szybko znika. Producent podkreśla terapeutyczne zastosowanie soli, którego ja nadzwyczaj nie odczułam, ale fakt, że zapach soli różnił się nieco od typowych sól lawendowych, jakie możemy nabyć w drogeriach, był subtelniejszy i mniej chemiczny. (Nie)stety doraźnego leczniczego działania soli nie odczułam. Dopiero przy okazji pisania tego posta zajrzałam na stronę i internetową, gdzie za zestaw 4 soli zapłacimy 136zł (czyli jedna sól to 34zł). Cóż, zostawiam to do własnej rozwagi, ale ja bym jednak tej soli sama nie zakupiła, cena jest jak dla mnie jednak nieco za wysoka.
![]() |
| j.w. |
Podsumowując, sól jak dla mnie jest bez fajerwerków, choć osoby, którym taka sól może się naprawdę przydać w terapii, mogłyby być zadowolone. Za to testowanie naturalnego oleju kokosowego utwierdziło mnie w tym, że olej ten uwielbiam, zarówno solo, jak i w mieszankach. W łazience sprawdza się świetnie, mam nadzieję, że znajdzie u mnie zastosowanie także w kuchni.


















