Pokazywanie postów oznaczonych etykietą in photos. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą in photos. Pokaż wszystkie posty

30 października 2013

In photos #6

Od daaawna nie publikowałam na blogu foto mix, więc najwyższa pora nadrobić zaległości :) Czyli ostatni miesiąc wakacji i pierwsze tygodnie jesieni w obiektywie mojego smartfona.

 powrót do wieczorów filmowych // cudownie ciepły sierpniowy weekend spędzony ze Szwagierką, która w końcu nas odwiedziła! // przepyszne, bezalkoholowe mohito truskawkowe na tarasie Sukiennic // pierwszy raz z Bobble Tea - fajne, ale jednak nic nie urwało // nowy ulubiony kubek kawowy - od Szwagierki // powiedziałam Narzeczonemu, że niebieskie M&M's to moje ulubione // kropki // nowe doznania kulinarne - szczypce surimi // już-nie-takie-nowości od Joanny

najulubieńsze wdzianko jesieni, czyli legginsy z Pepco // browar rzemieślniczy, czyli opijamy metamorfozę Narzeczonego (pierwszy raz widziałam go w krótkich włosach!) // poszerzanie browawniczych horyzontów // extra-cute kocie wdzianko od Teściów :D // najlepszy zakup ostatnich miesięcy // Akademia Zmysłów // zaczęło się już we wrześniu // ostatni tydzień wakacji wyglądał właśnie tak // nowe skarby do blendowania

mini Rossmann haul, czyli w końcu zdobyłam tatuaże // kolejny super zakup tej jesieni - mega ciepłe wełniane skarpety! // torebka, która jednak trafiła do zwrotu // tak musli serwuje Narzeczony // jesienne wieczory // banan + jabłko + granola // kolejne zakupy weselne // po raz kolejny nowe kulinarne doznania - domowe sushi, które jednak nie podbiło naszych kubków smakowych  // nowe love Essie

18 sierpnia 2013

In photos #5

Humor mi niestety od kilku dni niezbyt dopisuje, nazbierało się kilka spraw naraz... Najbardziej stresuje mnie kwestia jednego z załatwień ślubnych - niestety takiego, na który mam niewiele wpływu i jestem zdana na łaskę urzędników, albowiem chodzi o lokalizację ślubu cywilnego... Trzymajcie kciuki, żeby wszystko się szybko i bezproblemowo wyjaśniło!

Tyle z prywaty słownej, teraz zostawiam Was z lekkim niedzielnym instagramowym wpisem ;).

 wyprzedażowy zakup - klasyczne skórzane kozaki z Deichmanna, zamiast 279zł - 179zł // ulubiony podwieczorek ostatnich tygodni // nowo zaaranżowany kącik w mieszkaniu // próba biegania po lesie - niestety, musiałam zawrócić, bo z powodu podcinania drzew, był wstęp wzbroniony... // lato :) // tarta cytrynowa z bezą - spód nie do końca wyszedł, ale była pyszna! // pierwszy atrybut ślubny już mam - niebieskie i pożyczone :) // integracja firmowa // porządki w lakierach

mani i jeden z moich ulubionych fioletów, niestety już nie produkują tej serii... // przyjaciel i wybawca! // prezent od Teściów - zawartość do zobaczenia tutaj // nowy trening Focus T25 - love! Więcej tutaj // relaks w domu rodzinnym Narzeczonego // siedmiodniowy Essie // łosoś wędzony - moje pierwsze i na pewno nie ostatnie podejście // łososia ciąg dalszy  - tym razem sałatka // widok z okna

Ostatnie z zaburzonymi proporcjami, bo brakło zdjęć ;) // brzoskwinie i nektarynki - kolejny ulubiony sposób na podwieczorek // deszcz, wyczekiwany, wytęskniony! // niedzielny poranek // pierwsze podejście do gotowania na parze - od tej pory zarówno łososia, jak i kurczaka, przyrządzam tylko w ten sposób!

14 lipca 2013

In photos #4

Minął ponad miesiąc od poprzedniej dawki instagramowych zdjęć, mamy spokojną, miłą niedzielę... wszystko wskazuje na to, że właśnie taki, a nie inny post powinien się tutaj dzisiaj pojawić :D

dwa hity w końcu u mnie - micel z Biedronki i Jantar // weselny mani - do tej pory odnajduję brokat w niektórych zakamarkach domu, a wesele było 8 czerwca... // Runner's Extra - najdroższa gazeta świata, ale ciekawa :) // zgapione od Oleśki // mogłabym mieć ten rodzaj róż w bukiecie ślubnym... ktoś wie, jak konkretnie się nazywają? :) // stuningowany nudziak // dobroci od Enki! // neon pink // nowe narzędzie tortur od Avonu...

mały ślubny prezencik dla gości // jedna z ulubionych przekąsek czerwca // poranna kawa na Kazimierzu // arbuzowelove // truskaaawki <3 czyli gwiazda czerwca // tak Narzeczony serwuje bułkę do jajecznicy :) // mrożone latte - moje osobiste popisowe :D // pistacjowe-fistaszkowe omnomnom // pomidory <3 tęskniłam!

domowa produkcja dżemu // towarzysze porannej kawy na Kazimierzu - w oknie na przeciwko były upchnięte 3 klatki, w dwóch były papugi, w trzeciej królik... :) // zostawiłam Narzeczonemu chrupki na wieczór beze mnie... wracam od przyjaciółki, a na moim stoliku nocnym leżą chrupki, na nich karteczka "Jak chrupki to tylko z tobą :*" :D // Pani Licencjat - moje zdrowie // świętujemy podpisanie póki co ostatniej umowy :) // popołudnie bez internetu // uwielbiam bławatki  // Kraków // wczorajsze popołudnie: kawa, kanapa, kocyk, książka

31 maja 2013

In photos #3 + kilka bardzo przyszłościowych przemyśleń... ;)

W maju poczułam jakiś większy flow do blogowania i mam nadzieję, że będzie się on utrzymywał ;). Tymczasem moja praca licencjacka wielkimi krokami zbliża się ku końcowi, szkoda tylko, że w czerwcu czeka mnie przygotowywanie do potężnego egzaminu kierunkowego... 21 czerwca mam egzamin, 3 lipca się bronię :).

W ciągu ostatnich dni sporo myślałam nad swoją przyszłością, głównie "zawodową" i za sugestią Siostry i Mamy w mojej głowie zrodził się pewien pomysł... Obecnie kończę kulturoznawstwo i zamierzam iść na magisterkę na tym kierunku, bo mnie bardzo interesuje - będzie miała elementy grafiki.

Może to ciut dziwne, ale od dziecka myślałam, że chciałabym być farmaceutką. Moje uzdolnienia jednak zweryfikowały te plany i długi czas myślałam o gabinecie kosmetycznym - też czysto, schludnie i w fartuszkach, ale jeszcze fajniej, bo urodowo. Tymczasem moje zdolności poprowadziły mnie w kierunku okołojęzykowopolskim i kulturoznawczym, więc jestem na tych studiach, na których jestem i bardzo je lubię. Jednak co jakiś czas idea gabinetu kosmetycznego wracała.  Ostatnio sporo myślałam nad tym, co właściwie chcę w życiu robić. I do głowy przychodzi mi tylko wspólny biznes z Narzeczonym, ale jaki, to nie wiemy... A tu Siostra była u kosmetyczki  i powiedziała mi, że powinnam zostać kosmetyczką - pracować w gabinecie, albo mieć swój salon. Mama przyklasnęła. Ba, nawet Tata dość zaaprobował i powiedział, że ja przecież już "dawno temu" miałam być kosmetyczką A ja spędziłam dwa dni nad szukaniem opinii o różnych studiach itp. Na początku wpadł mi pomysł wybrać się do Krakowskiej Wyższej Szkoły Promocji Zdrowia, jednak są to studia dość drogie (500zł/mies.) i trzyletnie. Bałam się, że studium nie da mi tych kwalifikacji, co studia, ale znalazłam dużo dobrych opinii o niektórych dwuletnich kursach i teraz w głowie mocno siedzi mi studium działające przy KWSPZ, mianowicie Dalkrak. Bałam się nieco takich kursów, bo wydawało mi się, że takie coś wybiera raczej więcej osób pokroju "tapeciar" (bez obrazy dla nikogo, po prostu miałam pewien stereotypowy obraz w głowie), niż schludnych pań z gabinetów kosmetycznych, ale przecież te drugie gdzieś też się muszą szkolić. Obawiam się też odrobinę przesycenia rynku, ale w sumie przemysł urodowy się rozwija, a na pewno jest większe przesycenie kulturoznawcami, socjologami i politologami, niż kosmetologami... W tym roku i tak się na nigdzie jeszcze nie wybieram, pójdę spokojnie na magisterskie kulturoznawstwo, ale o ile nadal w mojej głowie będzie kiełkować idea o gabinecie kosmetycznym, pójdę na to studium za rok, będąc na ostatnim roku studiów magisterskich. Zobaczymy... tymczasem chętnie poczytam Wasze opinie na ten temat :).

Tymczasem kończę swój monolog i zapraszam Was do kolejnego przeglądu - tym razem maj w zdjęciach :).

Paznokciowo...
ulubiona miętka czyli Bell Air Flow 712 // neonek od Wibo // Oleśka na paznokciach, czyli mani na rozmowę kwalifikacyjną, z której nic nie wyszło ;) // pranie // pawie oko, czyli zabawy kolorami // nowe skarby RT <3 // błękit // jak po amputacji, czyli wielkie skracanie, bo się jeden złamał :( // powoli przyzwyczajam się do nowego kształtu i długości

 Jedzeniowo...
griLOVE // przereklamowane, niedobre, wolę Liona... // zaproszenie - wkradło się tutaj ;) za tydzień wesele! // pomidorowo oliwkowe love, czyli kanapeczki i capresa "zepsuta" oliwkami, jak to moja siostra stwierdziła ;) // francuskie ze szpinakiem i szynką z serem, czyli goście goście (a w efekcie zaproszenia ;)) // pierwsze domowe lody, malina na patyku // witaminki // najlepsze muffiny świata! <3

Misz-masz...
bukiety od Taty // orchidea od J&G, piękna i w dodatku moja pierwsza - staram się być troskliwą mamą ;) // powrót z weekendu majowego, gdzieś ok. godziny 16... // poddasze sprawiło, że bywają dni, kiedy czekamy na deszcz, żeby posłuchać tej muzyki :) // biegowe przedburzowe widoki // mistrz miesiąca, czyli znalezione na ogrodzeniu podczas biegania :D // pierwszy widok z rana :) // youtube + sucharki, czyli moi główni partnerzy poprzedniej soboty, kiedy powoli wychodziłam z grypy żołądkowej, która jak na złość dopadła mnie na wieczorze panieńskim koleżanki...

2 maja 2013

In photos #2

Majówka trwa, u niektórych sam środek, u innych się kończy, u jeszcze innych dopiero zaczyna.... :) Moja uczelnia mnie w tym semestrze rozpieszcza, więc majówki jako takiej aż tak nie odczuwam, ale i tak sprawia mi ona frajdę - szkoda tylko, że pogoda strzela fochy... Niestety, w tle towarzyszy mi praca licencjacka, ale na szczęście dzień po dniu nad nią troszkę siedzę i powoli idzie do przodu ;). Wczoraj solidniej przysiadłam, więc dziś zrobię sobie wolne, a co ;).

Z racji leniwego, majówkowego czwartku, przygotowałam dla Was nową, sporą porcję zdjęć i cykl In photos :). W bocznym menu bloga możecie znaleźć banner Instagrama odsyłający do mojego profilu, zapraszam do obserwowania na bieżąco, jak i również czekam na Wasze instagramowe nicki w komentarzach! Uwielbiam tą aplikację i z chęcią będę Was obserwować, choć i tak sporo z Was już udało mi się wyśledzić :>

Kosmetycznie... 
must have czyli Seche Vite + Seche Restore - mam i ja, testuję i póki co przeżywam zachwyt :) // mani #1 - Wibo, nudziak ze złotym pyłkiem // majówkowa lektura - "Woman's Health" // mani #2 - klasycznie, czyli Essence Fame Fatal // zakupy - promocje w Super-Pharm i wyczekiwana trzecia część trylogii L. Oliver // mani #3 - Essie Cute As A Button <3 podziękowania dla Julity :)

Omnomnom...
zdrowo i pysznie, czyli moja ulubiona sałatka // przepyszna domowa pizza wykonana przez Teściową, która praktykę zdobyła u samych źródeł, czyli we Włoszech :) // omlet z rzodkiewką i szpinakiem - jedno z nowych odkryć kulinarnych // nowe śniadaniowe odkrycie, czyli najlepsza owsianka świata! Przepis tutaj // zdrowo i kolorowo, czyli serek wiejski ze świeżymi wiosennymi warzywami // pyszne ciasto pełnoziarniste, marchewkowo-bananowe, przepis tutaj - ogólnie świetny blog!

A w wolnym czasie...
zdjęcie z jednej z tras biegowych, nie mogę się doczekać widoku zmian na drzewach :) // narzeczony sponsoruje <3 czyli nowe, motywujące, wygodne i w ogóle cudowne buty biegowe Asics Ayami Jinsei // niecodzienny widok z okna - u Szwagierki // popołudniowe lenistwo z kubkiem herbaty i książką // pierwsza umowa podpisana :) a na dzień dzisiejszy to już dwie :) // zielone Podkarpacie, czyli w trasie do Szwagierki - pierwsza samodzielna podróż do Rzeszowa, w dodatku nie swoim autem, w dodatku automatem, w dodatku z Teściową jako pasażerką - co za emocje! ;) // znów na swoim miejscu <3 czyli pierścionek wrócił od poprawki u jubilera

A jak Wam mija majówka? :) Pamiętajcie też o zostawieniu instagramowych namiarów! :)

14 kwietnia 2013

In photos #1

Uwielbiam "zdjęciowe" cykle na waszych blogach i z dziką radością postanowiłam zapoczątkować taki sam cykl u siebie :) To świetny sposób na poznanie się lepiej, a równocześnie prowadzenie swego rodzaju pamiętnika. W końcu też mam ku temu środki - mój poprzedni telefon to była mała pomyłka, teraz od ponad tygodnia jestem szczęśliwą posiadaczką nowego smartfona, w końcu mam niezły aparat w telefonie, Androida, Instagram i wszystkie inne cudne wynalazki nowoczesności :D Tak więc będę od czasu do czasu serwowała Wam cykl migawek z mojego życia, nie wiem, czy co tydzień, co półtora czy rzadziej, dlatego jest to po prostu "In photos" :).


Poprzedni tydzień minął pod znakiem dokańczania drugiego rozdziału licencjatu... Pogoda nie sprzyjała, było sennie i z bólem głowy, ale mus to mus. // Pisania licencjatu ciąg dalszy - na małym "dopalaczu" // Jeszcze bardziej jesień niż wiosna, czyli nasze osobiste sypialniane fajerwerki


Hello, sunshine! Czyli najlepszy widok, jaki może mnie czekać po wywleczeniu się z łóżka przed ósmą na zajęcia // Wiosna od Rossmanna :) // Śniadanko, bo czasem trzeba sobie dogodzić... ;)


Sobotni poranek z siostrą, przy zielonej herbacie z wanilią (z Lidla, pycha!) // Pan Kot i jego poobiednia drzemka // Wiosenny mani, czyli Essence 108 Ultimate Pink

Mam nadzieję, że cykl przypadnie Wam do gustu :) Jeśli wolicie większe zdjęcia, dajcie znać, pokombinuję następnym razem :) My teraz z Narzeczonym uciekamy pooglądać jeszcze sale weselne i podpisać umowę z kamerzystą... Ech ;) A Wam jak mija ten słoneczny weekend?