Dziś listonosz przyniósł mi dwie paczuszki, obydwie kosmetyczne. Pierwsza to cudowna nagroda z rozdania u Jamapi. Jak nagrody prezentują się na jej zdjęciach, możecie zobaczyć tutaj. Miałam to szczęście, że poprzednio wylosowana osoba nie przesłała Jamapi adresu ;). Za drugim razem machina losująca wybrała mnie, i całe szczęście! :D Oto, co padło moim łupem:
Hojnie, prawda? ;) A poiniżej szczegółowy spis:
- Złocisty żel pod prusznic Avon - ma w sobie sporo złotych drobinek, jutro pod prysznicem będzie miał debiut ;);
- Szampon do włosów farbowanych Furterer - od dawna byłam ciekawa tej firmy, czekam na farbowanie (na początku stycznia) i szampon pójdzie w ruch;
- Płyn micelarny do własnego wyrobu Archipelag Piękna - zestaw małego chemika :D Na testowanie go poczekam do jesieni;
- Peeling myjący Joanna Naturia Truskawka - pachnie cudownie, na razie mam otwarty jeden peeling z Joanny, ale jak tylko go wykończę, z chęcią zużyję ten :);
- Serum antycellulitowe Avon - odchudzanie nadal w toku, więc takie wspierające mazidło na pewno się przyda. Jednak na razie ledwo co zaczęłam dużą tubkę serum Eveline, więc to pewnie trochę poczeka na swoją kolej;
- Oliwkowy krem na dzień AA Therapy - mój obecny z Alterry właśnie się kończy, bardzo lubię kosmetyki AA i z chęcią przetestuję ten krem;
- Oliwkowy krem pod oczy AA Therapy - miałam kiedyś inny krem pod oczy AA i był genialny, mam nadzieję, że jego "brat" będzie równie dobry;
- Lakier do paznokci Golden Rose - śliczny, głęboki, błękitno-niebieski lakier. Mam dużo niebieskości, ale takiej jeszcze nie, w dodatku uwielbiam lakiery z tej serii;
- Kokosowo-limonkowy balsam do ust - uwielbiam balsamy do ust! Ten jest bardzo przyjemny, a jego zapach - nieziemski! Pachnie jak pinacolada, mój ulubiony drink :D
Druga paczuszka przywędrowała do mnie z baaardzo daleka i nosiła na sobie tajemnicze chińskie znaczki - to paczka z Hongkongu :) A w niej wygrane na aukcji na eBay'u pod koniec czerwca (całkowicie o niej zapomniałam :P) dwa "jajeczka", czyli podróbki BeautyBlendera. Nie wiem nawet, czy można je nazwać podróbkami, to raczej daaaaleeeecy kuzyni słynnego jajka. Niebiescy i o nieco innym kształcie. Na BB ciągle żal mi pieniędzy, ale kiedy za niecałe 14zł udało mi się upolować podwójną aukcję, to postanowiłam zaryzykować, tym bardziej, że wiem, że u niektórych osób taka podróbka się sprawdziła całkiem nieźle. Jestem świadoma, że pewnie do BB im daleko, ale jako że oryginalnego różowego jajeczka nie znam, nie będzie mi tak strasznie żal, jeśli efekt nie będzie piorunujący - nie poczuję różnicy. Poza tym to tylko 14zł (wysyłka za darmo) ;).
Wczoraj przywędrowała do mnie także paczuszka z Allegro, jednak produkty nie załapały się na zdjęcia. Kupiłam pierścionek-kotka, dwa zestawy spinek-spiralek do robienia koka (jedne "solo", jedne z perłą) oraz wypełniacz do koka. Planuję zrobić kok na wesele, na które idę w sierpniu. Obawiałam się, że moje włosy są jeszcze za krótkie, jednak wypełniacz sprawdził się super już przy pierwszym podejściu :).
Spinki prezentują się tak (drugi zestaw mam bez perełek):
| Źródło: http://www.zohra.pl/spinki-sprezynki-p-3008.html |
A pierścionek tak (mój jest srebrny i niestety odrobinkę za duży):
| Źródło: http://niespodzianka.pl/Prezent/31782/pierscionek-kotek.html |




