Lakiery Inglota zna chyba każda z nas. Konsystencja jest raczej rzadka, ale nie rozlewa się za bardzo. Pędzelek dość mały i wąski, okrągły w przekroju. Lakier rozprowadza się bez większych problemów, ale niestety... ma małe tendencje do smużenia i pełne krycie daje dopiero przy trzech warstwach, a oczekiwałam krycia przy dwóch. No trudno. Trwałości nie oceniam, bo lakier nadal noszę, a poza tym na szczęście u mnie ostatnio prawie każdy lakier się b. dobrze trzyma ;).
Kolor to jak dla mnie idealny nude. Lakier o kremowym wykończenu, w odcieniu kremowego beżu przełamanego dosłownie odrobinką szarości, za to z nieco większą odrobiną delikatnego różu. Całość wydaje się mleczna, nieco rozbielona.
Nowość od Wibo, matowy brokatowy topcoat w kolorze 2, to nic innego jak flejksy zatopione w matowym topcoacie. Kupiłam bo, bo wydawał mi się idealnie "mroźny i śnieżny", w sam raz na zimę. Flejksy mienią się na różowo-błękitno-fioletowo, co potęguje zimowy efekt. Topcoat daje subtelne wykończenie, bardzo trudne do uchwycenia na zdjęciach, ale podoba mi się :).






